Wiadomość do… wszystkich.

Wiadomość do… wszystkich.

Napisane do pewnej osoby, przydać się jednak, może każdemu… Miło się czyta takie wiadomości, fajnie jest… słyszeć dobre rzeczy. Czasem jednak słyszę też to, co niekoniecznie mógłbym uznać za pozytywne – piszą, lub komentują ludzie, do których moje przesłanie zupełnie nie trafia, a na co oni reagują dość dużym oburzeniem. Nie przejmuję się tym jednak, wiedząc, że sam kiedyś oceniałem innych, że sam reagowałem tak, jak oni. Potem przyszedł czas,

Czy już zacząłeś?

Tekst zaczerpnięty z materiałów Mateusza Grzesiaka. Polecam 🙂 „Czy już zacząłeś? Czy idziesz dalej? Najpierw coś Ci wychodzi. Strzelasz gola na boisku, śpiewasz ładnie piosenkę, tłumaczysz coś koledze w pracy. Wtedy ktoś mówi Ci, że powinieneś to robić, że się do tego nadajesz. Nie wierzysz w to, więc zbijasz jakimś głupim argumentem typu: „To był tylko przypadek”. To pierwszy etap – powołanie. Ale ciągnie Cię do tego. Umysł nie daje

Przypowieść… we śnie.

Śniło mi się, że śnię o śnieniu. Nie wiem ile to było poziomów snu… Z wielką nadzieją, próbowałem przypomnieć sobie całość przypowieści, która dotarła do mnie w czasie snu. Zapamiętałem tylko to: „Przypowieść o wielorybach… (…) dlatego, że nie ma nic – jest wszystko” Obudziłem się bardzo podekscytowany – piękny to był sen. Ehh, gdybym tylko przypomniał sobie całość przypowieści… 🙂

Smocza krew – czyli kolejny ‚cud’ Natury dla nas.

Któregoś dnia koleżanka, która pracowała w wegańskiej restauracji, wróciła do domu z bardzo paskudnym rozcięciem dłoni. Zdjęła opatrunek, przemyła letnią wodą i polała… kilkoma kroplami smoczej krwi. Nie za bardzo wiedziałem co to, jak to i dlaczego działa, o tym jednak dowiedziałem się, gdy sam zacząłem stosować. Kupiłem krople, w buteleczce 50 ml. Jest to żywica drzewa Croton lechleri – najszybciej ‚gojące’ się drzewo na świecie. Sok ma bardzo długą

Lapacho – magiczna herbata, która leczy!

Moja przyjaciółka, Wiedźma (Kobieta, która posiada Wiedzę) przygotowywała napar z… no właśnie, wtedy jeszcze nie wiedziałem z czego. Działało, i to się liczyło. Potem zainteresowałem się tym bardziej i kupiłem… Lapacho – korę Tabebuia impetiginosa, drzew rosnących w Am. Południowej. Teraz, gdy tylko czuję, że ‚coś się dzieje’ – przygotowuję napar, i następnego dnia jest po problemie. Zamiast wszelkich leków na przeziębienia, czy grypy – skończmy z tymi truciznami i

Historia pewnej piosenki.

Czas już jakiś temu, napisała do mnie pewna dziewczyna. Zupełnie Jej nie znałem, lecz najwyraźniej ona skądś znała mnie – przynajmniej ze słyszenia. Zaproponowała mi wspólny wyjazd na Drugi Zlot Paragonowy, w Szklanym Zamku w Osłoninie. Wziąłem samochód, zapakowaliśmy się i pojechaliśmy. Poznałem zajebistych chłopaków z „Paragonu z podróży”, gdzie piszą o tanim podróżowaniu. Poznałem też niesamowite miejsce nad Zatoką Pucką, gdzie życie wyglądało troszkę inaczej, niż to ma miejsce

Lista marzeń.

Nie do końca wiem skąd się biorą nasze marzenia. Czy to za sprawą nagłych olśnień, impulsów czy zwyczajnej ‚podniety’, która wystąpiła, gdy o czymś usłyszeliśmy? Czy może przeczytany gdzieś artykuł lub sama, egzotycznie brzmiąca nazwa, która zapadła w pamięć? Weźmy na przykład jedno słowo: Titicaca. Mówi Ci to coś? Może wiesz co oznacza, lecz u Ciebie nie budzi żadnych emocji? U mnie powoduje szybsze bicie serca. Czemu? Nie wiem sam.

I AM A STARSEED.

I AM A STARSEED „I am a starseed. I am different. I don’t belong on earth. That is because earth is not my true home. I felt different all my life. My thoughts are different. My mind is different. My energy is different… I sense things around me. I hear things. I will just know things. I “see” people, beyond the exterior. It’s like I see their soul. I see

„Uważaj na marzenia – mogą spełnić się”

Kiedyś, dawno dawno temu, wymarzyłem sobie rower. Gdy zbliżała się moja pierwsza komunia, rodzice chrzestni zapytali mnie co bym chciał dostać… po jakimś czasie odpowiedziałem, że marzy mi się ów dwukołowy pojazd. Liczyłem, że niebawem będę pędził jak huragan, pedałując na nowym sprzęcie. Przyszedł dzień, w którym założyłem komunijną albę i do kościoła poszedłem. Po powrocie była impreza, i prezenty! Roweru jednak nie było – w zamian za to, dostałem

Drzewo. Drzewa. Majestat i piękno.

Drzewa są czymś więcej, niż zdrewniałą rośliną. Są dla nas transmiterami Energi, którą pobierają od Słońca, w zamian dając nam tlen. Słyszałem, że są odbiornikami, które pochodzą od Matki Ziemi. Kocham je. Wspinam się na nie, by zobaczyć świat z innej, rzadkiej dla nas, perspektywy. Przytulam się do nich, prosząc o Moc. Podziwiam ich niezwykłą budowę i to, jak potrafią się transformować wraz z przemijającymi porami roku. Za każdym razem,