Jak się sadzi palmy kokosowe?

Jestem wielkim szczęściarzem – poznałem świetnych ludzi na wyspie, dzięki czemu mogłem zobaczyć jak wygląda ich prawdziwe życie. Życie zgoła odmienne niż to, które serwuje się turystom.
Pomagałem przyjacielowi sadzić palmy kokosowe!:)

Jak to się robi?
Instrukcja w kilku krokach 🙂
Najpierw, za pomocą 2 metrowego żelastwa, ryjemy dziurę w ziemi. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić… z uwagi na fakt, że mnóstwo tu skał, jedną z dziur ryliśmy przez 40 min – w trzech chłopa, na zmianę!


Kokosy zostawia się na około 3 miesiące – tak powstają sadzonki.

Potrzebny też nawóz – przerobiona przez dżdżownice ziemia, z dodatkiem przepalonych łupin z ryżu, i kilku innych rzeczy.

Kilka „łopatek” na dno dziury.

Potem sadzonka!

… i przyniesiona w baniakach woda „na dobry start” 🙂

Palma kokosowa posadzona!

Za kilka lat będzie taka…

a my weźmiemy z niej to, co najlepsze!

A cała robota ze śpiewaniem piosenek Bob’a połączona…
🙂

Simple life.

Rozmawiam z miejscowymi; pytam o wszystko. Uśmiechają się słysząc moje pytania i odpowiadają… Oczywiście, że jesteśmy szczęśliwi. Simple life – proste życie.

Dotarłem na cudowną plażę. Słońce grzeje, lecz nijak to porównać do polskiego słońca – tu naprawdę ma MOC.
Wziąłem sprzęt i chwilę później dryfuję na powierzchni krystalicznie czystej wody, podziwiając rybki w kolorach „gdzie jest Nemo”. Mija godzina, może więcej, a ja pełen zachwytu wychodzę z wody.
Siadam na kawałku bambusa leżącym nieopodal i witam się z rybakiem, który właśnie postanowił usiąść obok mnie.
Ma 35+ lat, żonę i córkę chodzącą do szkoły. Pytam go, co robił przed chwilą? – bo widziałem, że przed momentem piłowali jakieś kawałki drewna w cieniu kokosowych palm. Odpowiada: NIC. Rozmawiałem z kolegami.
Rozmawiamy o pogodzie, słońcu i niebiańskim kolorze wody. Pytam go, czy jest szczęśliwy?
Oczywiście, że jestem szczęśliwy – gdy jestem głodny, biorę łódkę i płynę, by złapać ryby. Gdy potrzebuję pieniędzy, jeżdżę tricyklem (motocyklowa mini taksówka). A poza tym… poza tym to przez większość czasu siedzę z kolegami robiąc zupełnie nic.
Słucham jego słów i zamyślony wpatruję się w bezkres morza.

Jest gorąco przez cały rok. Żadnych ubrań zimowych, żadnego ogrzewania domu i ścian w systemie 24 cm suporexu i 10 cm styropianu. Owoce zbierasz non stop, bo przyroda jest tu w pełnym rozkwicie. Możesz spać na ziemi, kawałku betonu czy czymkolwiek chcesz. Czasem przydaje się tylko kawałek dachu…
Słońce, morze, czyste powietrze.

Simple life – proste życie.
A piszę to, siedząc tu: