Be alive!

Zepsuty tramwaj- aj. AJ!

Wsiadłem kiedyś do tramwaju. Przejechaliśmy kilka przystanków… po czym  zgasły światła, ekrany stały się czarne i ogólnie rzecz ujmując – skończył nam się prąd. Uradowałem się niezmiernie! Ależ to było piękne w swej prostocie – jedziesz, nie jedziesz. Ludzie marudzą, klną i wymachują rękami do Bogu-ducha-winnego kierowcy. A ja stoję roześmiany pośród nich. Czemuż miałbym nie być? Jeśli tego nie rozumiesz i wydaje Ci się, że z całą pewnością nie

Zawsze gdzieś…

Z pracy – do domu. Z domu – na autobus. Potem na pociąg, tramwaj, samolot. Ze szkoły na trening. Na film, serial, rozmowę, spotkanie. Do sklepu. Do kogoś. Do… Gdzieś… Po coś. Zawsze się śpieszymy. Niech ten autobus w końcu dojedzie. Niech ta lekcja na reszcie minie. Chcę być już w domu. Chcę już być w tym sklepie. Chcę już robić ‚tamto’! W pośpiechu, z miejsca na miejsce. Z kąta

Czy to prawda?

Pytałem dziś kilku osób, co sądzą o tym świecie – czy rzeczywiście on (i my wraz z nim) istnieje(my)? Czy to, co zwykliśmy uważać za ‚realny świat’, jest takie w istocie? Co jest realne, a co jest fantazją? Czy wiedzą = że istnieją, czy może mają na sprawę inne spojrzenie? Szef kuchni, odpowiedział cytatem Kartezjusza: „Is­tniejesz, więc i wiesz, że is­tniejesz, a o tym wiesz dla­tego, po­nieważ wątpisz”. Po dalszym dociekaniu z mojej strony,

Dziś jest TEN dzień!

Dziś jest dniem, w którym możesz zmienić wszystko. Dziś, i tylko dziś – możesz zrobić wszystko. Dziś możesz zadzwonić do osoby, której chcesz powiedzieć coś ważnego. Dziś możesz zacząć szukać innej pracy, czy innego sposobu „na życie”. Dziś, możesz pójść na kurs tańca, koło różańca albo kupić bilet na koniec świata. Dziś, możesz napisać pierwszy akapit swojej książki. Dziś możesz wejść po schodach, zamiast korzystać z windy. Dziś, możesz zjeść

To były zwariowane dni! :)

Szukałem zdjęcia, które najlepiej może oddać to co się czuje, podróżując autostopem. Wiele razy przeglądałem folder „Wyprawa”, ale nigdy to zdjęcie nie przykuło mojej uwagi… tym razem, gdy je zobaczyłem – wiedziałem. W nim zawarte wszystko. Fragment pomalowanej w białe pasy drogi, która symbolem jakże jednoznacznym podróży przecież. Wschód słońca uchwycony, uchwycony znad drogi! – a ile wcześniej trzeba było wstać, żeby o wschodzie już stopa łapać? I słońce samo

Zmierzając ku Saharze…

Podróż. Każda inna, każda ciekawa, każda taka, jaka być powinna – i jakiej potrzebujemy. Odkrywając nieznane, odkrywamy nieznane w sobie. Podróż, choćby najdalsza, jest tylko wycieczką w głąb siebie… Jedźmy więc, bo niezbadane w nas obszary… „Zmierzając ku Saharze”

Powróćmy.

Uwielbiam pisać, budować zdania tak, jak lubię; wstawiać przecinki tam, gdzie JA chcę. Bawić się słowami… pisać. Tęsknię za pisaniem – czas więc otrzeć łzy i… pisać. Pisać.