Co jest prawdą?

Memento mori.

Memento mori – ‚pamiętaj o śmierci’. Im dłużej rozmyślam nad życiem, tym, że tu jestem, że ŻYJĘ, że mówię i oddycham, tym bardziej dociera do mnie, jak cenny jest czas, który tu mamy. Nigdy nie wiedząc, ile go mamy. Za jakiś czas – jutro, za miesiąc, a może nawet dziś! – ta przygoda się zakończy. „Co będzie potem, nie wiem i wiem” – jak śpiewała Anna Maria Jopek. Dociera do

Obraz dający do myślenia.

ROZUMIESZ? Jedna z najbardziej niesamowitych osób, które poznałem w moim życiu – Mr. Torbian. Mieszkałem u niego będąc w Oslo i spędzaliśmy czas głównie na kilkugodzinnych rozmowach, o życiu, świecie, przeszłych wcieleniach, piramidach, N. Tesli, składnikach Wszechświata, wspomnieniach sprzed milionów lat, etc. Jest malarzem, wynalazcą, filozofem, Starą Duszą i świetnym człowiekiem. Za każdym razem, gdy szedłem do niego powiedzieć ‚buongiorno’ – wychodziłem kilka godzin później, z głową spuchniętą od wiedzy

Bycie.

…na Planecie Ziemia. Chodzenie. Oddychanie. Śmiech. Owoców jedzenie. Słońca zachodów oglądanie. Doświadczanie. Dziś las uraczył mnie niesamowicie zieloną poświatą, gdy słońce przez liście przebijało. Później był cudownie pomarańczowo-pastelowy horyzont, tuż po słońca zachodzie. Na deser jednak Natura zostawiła najlepsze (a może wszystko było jednakowo piękne) – rozgwieżdżone niebo, z dwiema gwiazdami, których (dałbym sobie rękę uciąć) wcześniej nie widziałem! Wielbię Matkę Ziemię, za to, że dała mi możliwość doświadczenia… tego

„Bóg jest żelazkiem” – napisane kiedyś.

Andrzej Tomicki „Bóg jest żelazkiem”       Ojczyźnie… bez niej ta książka nigdy nie zostałaby napisana. Agnieszce… bez Niej ta książka nigdy nie zostałaby wydana.     To wszystko – marność wielka. Cóż człowiek w życiu czynić powinien? Jakże szczęście odnaleźć pośród zawirowań codzinności? Kim się stać, kim być? Czy szczęście odnaleźć w małych rzeczach czyż na nich budować świat swój doskonały? Miłość. Szczęście. Radość. Zadowolenie. Ale zaraz obok

Synchroniczność.

Synchroniczność… słowo, które dla mnie oznacza mniej więcej „Symfonię zdarzeń”. To coś więcej niż ciąg sytuacji, to perfekcja ich przejawiania się. Synchroniczność – czyli WSZYSTKO, ZAWSZE, dokładnie wtedy, gdy powinno. Ani chwilę za późno, ani za wcześnie. Idealnie. Tak, jak ma/miało być. Przez ostatnie dni doświadczyłem wielu cudów. Dosłownych cudów. Nie sytuacji, które odczuwałem jako cud – najprawdziwszych cudów. Nieznajomy mężczyzna odzyskał słuch, kolejny, wyprostował zgiętą od lat szyję… Wszystko,

Co jest prawdziwe?

Kilka dni temu, a będąc bardziej precyzyjnym – w sobotę – zobaczyłem ducha. Był wieczór, akurat wróciłem do domu i gdy wchodziłem po schodach, powiedzmy że na półpiętrze – zobaczyłem przechodzącą dziewczynkę. Była ubrana w ciemno-niebieską sukienkę, baletki i miała ciemne włosy. Nie wiem jak to możliwe, ale jestem przekonany, że miała 7 lat. Oczywiście trwało to krótką chwilę, lecz pewny jestem tego, co widziałem. Niemniej jednak, potraktowałem to jak oczywistą