Zainspiruj się!

Odżywianie a seksualność.

Tekst zapożyczony z… „O zapachu słońca” https://www.facebook.com/ozapachuslonca/ ODŻYWIANIE A SEKSUALNOŚĆ. Ukochani. Otwierając swoją wewnętrzną moc nie zapominajcie o ciele. Mówicie nawet, że zdrowy duch wynika ze zdrowego ciała, a zaprzeczacie temu, kiedy faszerujecie swoje ciało specyfikami zaprzeczającymi boskiej naturze Dziecka Ziemi. Ukochani. Dar ciała jest unikalną szansą doświadczenia uczuć, po jakie przybyliście na Matkę Ziemię. Doświadczacie ciała o niespotykanej potędze, możliwości doznań tych uczuć, lecz w swoich doświadczeniach w pewnym

Zatrzymaj się…

Przez las dzisiaj idąc, nagle się zatrzymałem. Spojrzałem w prawo, a tam, jakieś 50 metrów ode mnie, wzbił się w powietrze piękny jastrząb, który to na gałęzi siedział. Nie zauważyłbym go, gdybym szedł dalej – szelest liści, trzask gałęzi… zatrzymując się, mogłem poczuć, zobaczyć i usłyszeć więcej. I Ty czasem się zatrzymaj. Weź oddech, spójrz w niebo albo rozejrzyj się dookoła – będziesz zdumiony, jak wiele Ci umyka. „W ciszy

Skok wiary.

Kiedyś, dawno temu był sobie Uczeń, który pobierał nauki u Mistrza. Przez wiele lat przebywał w małej chatce w górach, zgłębiał tajemnice ludzkiego umysłu, nawiązywał dialog ze swoją duszą i Bogiem. Pewnego dnia kiedy skończył poranną praktykę udał się do Mistrza i zapytał: – Drogi Mistrzu, wiele już się nauczyłem. Jestem szczęśliwy pobierając u Ciebie nauki. Jednak coraz bardziej czuję, że moja dusza pragnie czegoś więcej. Chcę poczuć w pełni

FILIPINY – ach, co za miejsce! :)

FILIPINY 2017. Podróż przez egzotyczne wyspy trwa… pierwszy raz w życiu widzę tyle kokosowych palm, drzewa bananowca rosnące wszędzie wokół mnie, ogromne tuje i setki roślin, których nie znam. Jest zielono, wilgotno i przede wszystkim – GORĄCO. Styczeń, to dla nich jeden z najzimniejszych miesięcy – tymczasem ja mam wrażenie, że nawet siedząc, wciąż się pocę… Absolutnie nie potrzebne są żadne ubrania, poza spodenkami i koszulką – o każdej porze

Głodówka – dzień 7.

Głodówka – pokazujące Moc Natury narzędzie, dostępne dla każdego. Myląca jest jednak trochę nazwa, bowiem jednoznacznie kojarzy się z głodem – a przecież go prawie nie czuć. Przy pierwszej (kilka lat temu) odczuwałem głód przez 1,5 dnia. Przy aktualnej – w ogóle. Niby niemożliwe, a jednak tak to działa 🙂 Dzień 7 (15.12.2016) Sen krótszy niż ‚zazwyczaj’, ale idąc za Małachowem – jakieś związki karmiczne się objawiły. Poza tym stan

Wiadomość do… wszystkich.

Napisane do pewnej osoby, przydać się jednak, może każdemu… Miło się czyta takie wiadomości, fajnie jest… słyszeć dobre rzeczy. Czasem jednak słyszę też to, co niekoniecznie mógłbym uznać za pozytywne – piszą, lub komentują ludzie, do których moje przesłanie zupełnie nie trafia, a na co oni reagują dość dużym oburzeniem. Nie przejmuję się tym jednak, wiedząc, że sam kiedyś oceniałem innych, że sam reagowałem tak, jak oni. Potem przyszedł czas,

Smocza krew – czyli kolejny ‚cud’ Natury dla nas.

Któregoś dnia koleżanka, która pracowała w wegańskiej restauracji, wróciła do domu z bardzo paskudnym rozcięciem dłoni. Zdjęła opatrunek, przemyła letnią wodą i polała… kilkoma kroplami smoczej krwi. Nie za bardzo wiedziałem co to, jak to i dlaczego działa, o tym jednak dowiedziałem się, gdy sam zacząłem stosować. Kupiłem krople, w buteleczce 50 ml. Jest to żywica drzewa Croton lechleri – najszybciej ‚gojące’ się drzewo na świecie. Sok ma bardzo długą

Lapacho – magiczna herbata, która leczy!

Moja przyjaciółka, Wiedźma (Kobieta, która posiada Wiedzę) przygotowywała napar z… no właśnie, wtedy jeszcze nie wiedziałem z czego. Działało, i to się liczyło. Potem zainteresowałem się tym bardziej i kupiłem… Lapacho – korę Tabebuia impetiginosa, drzew rosnących w Am. Południowej. Teraz, gdy tylko czuję, że ‚coś się dzieje’ – przygotowuję napar, i następnego dnia jest po problemie. Zamiast wszelkich leków na przeziębienia, czy grypy – skończmy z tymi truciznami i

Historia pewnej piosenki.

Czas już jakiś temu, napisała do mnie pewna dziewczyna. Zupełnie Jej nie znałem, lecz najwyraźniej ona skądś znała mnie – przynajmniej ze słyszenia. Zaproponowała mi wspólny wyjazd na Drugi Zlot Paragonowy, w Szklanym Zamku w Osłoninie. Wziąłem samochód, zapakowaliśmy się i pojechaliśmy. Poznałem zajebistych chłopaków z „Paragonu z podróży”, gdzie piszą o tanim podróżowaniu. Poznałem też niesamowite miejsce nad Zatoką Pucką, gdzie życie wyglądało troszkę inaczej, niż to ma miejsce

Lista marzeń.

Nie do końca wiem skąd się biorą nasze marzenia. Czy to za sprawą nagłych olśnień, impulsów czy zwyczajnej ‚podniety’, która wystąpiła, gdy o czymś usłyszeliśmy? Czy może przeczytany gdzieś artykuł lub sama, egzotycznie brzmiąca nazwa, która zapadła w pamięć? Weźmy na przykład jedno słowo: Titicaca. Mówi Ci to coś? Może wiesz co oznacza, lecz u Ciebie nie budzi żadnych emocji? U mnie powoduje szybsze bicie serca. Czemu? Nie wiem sam.

I AM A STARSEED.

I AM A STARSEED „I am a starseed. I am different. I don’t belong on earth. That is because earth is not my true home. I felt different all my life. My thoughts are different. My mind is different. My energy is different… I sense things around me. I hear things. I will just know things. I “see” people, beyond the exterior. It’s like I see their soul. I see

Uwagi zwrócenie.

Jechałem jednym z wrocławskich autobusów, w ciszy obserwując otaczający mnie świat. Na jednym z przystanków wsiadła kobieta z dzieckiem, a może raczej – młodym chłopakiem. W pierwszej chwili moją uwagę przykuło jego nieposłuszeństwo względem matki, kiedy to kilka razy powtarzane polecenia nie przynosiły rezultatów. Przez kilka minut kobieta siedziała, a jej dziecko, ochoczo paradowało po autobusie. W końcu, po przejechaniu kilku przystanków, autobus zatrzymał się i dało się słyszeć głos

Raw Power!

Czwarty (prawie piąty) dzień jedzenia wyłącznie surowych produktów. Kalafior, pomidory, kilogramy winogrona, marchewka (i soki z niej), brzoskwinie i nektarynki, sporo orzechów i nasion, a do tego wielka potrzeba zasadzenia rzeżuchy. Wody znacznie mniej niż wcześniej – chyba ta, którą przyjmuję z pożywieniu, jest wystarczająca. W końcu nie marnuję jej na trawienie pieczywa i tym podobnych atrakcji. Sen – krótszy, lecz głęboki i regenerujący (wcześniej problemów ze spaniem nie było).

Raw vol. 1

Zmiana za mną chodziła. Książki, które wpadały mi w ręce, artykuły, gdzieś zasłyszane nazwiska i tym podobne przesłanki od Wszechświata. Nie do końca wiedziałem, cóż takiego nadchodzi – czułem, że będzie to zmiana dotycząca zdrowia i ciała, ale nie byłem pewny w jakiej formie się objawi… Powtórzenie głodówki gdzieś obijało mi się po rubieżach umysłu, lecz bardziej ciągnęło mnie w stronę półtora-miesięcznych kuracji sokowo-warzywno-owocowych. Fanfary z Niebios rozbrzmiały. Myśl, gdzieś