Odwiedziny u Wiedźmy kończą się różnie, lecz można być pewnym, że zawsze wniesie to wiele do naszego życia. Tak było i tym razem, więc oprócz zajawki do malowania obrazów (lub tworów im podobnych), poczułem na powrót zew lasu. Oczywiście jestem w nim prawie codziennie, ale… tym razem dała o sobie znać miłość z dawnych lat – miłość do dzikiej przyrody.
Mam na komputerze folder „Świat jaki kocham”; pełen jest zdjęć, na których znajduję omszałe pnie, martwe lub żywe jaszczurki, lisie jamy, gęste krzaki i zarośla – znam okoliczne lasy, jak własną kieszeń. Zrozumiałem, że czas to wykorzystać. Nie sądziłem jednak, że będzie to tak proste, i tak fascynujące…
Wiedźma, jak to wiedźma – wiedzę ma. I nie mówiąc wszystkiego wprost, potrafi pięknie naprowadzić nasze myślenie na odpowiednie tory. Kto będzie w stanie pojąć jej wskazówki, przed tym odkryje nowe horyzonty. Jeśli nie – cóż, może będzie tak, że jednak dostanie bezpośredni przekaz, lecz z tego co zauważyłem – zazwyczaj w spotkaniu z Wiedźmą, przyjmujemy wszystko, lecz dzieje się to poza naszą świadomością. Piękny jest to proces, który trwa długo jeszcze po spotkaniu. I trwać będzie, bo momenty olśnienia przydarzają się potem każdego dnia. Czystą magią, można by to określić, i uważam, że tak jest w istocie.
Książkę zdjąłem z półki, a potem otwierając na kolejnych rozdziałach – przeczytałem całą. O Sekretnym życiu zwierząt traktowała. Potem przyszedł czas na tom, w którym Drzewa mają swoją historię. Powiedziała: możesz wziąć tę książkę.
Zacząłem czytać (a może pochłaniać), i… poszedłem do lasu.
To, co się wydarzyło, jest nie do opisania. Z całą Mocą uderzyło mnie jak fascynujący jest świat drzew, i jak bliski byłem zapomnienia o tym fakcie! Poczułem ogromną Inspirację, a wszystko za sprawą małej polanki…
Idąc przez ciemny las, nagle ogarnęła mnie jasność! Coma śpiewała kiedyś piosenkę ‚Pierwsze wyjście z mroku’, i tak dokładnie się czułem – stanąłem w blasku światła, zostawiając ciemność, kilka metrów za sobą.

Już z tej perspektywy, dostrzec można jak ciemny jest las w tle. Co więc było przyczyną tak dużej ilości promieni słonecznych, docierających do dna lasu? Umierające drzewo, którego korona zaczynała się sypać. Żeby bardziej uświadomić sobie różnicę pomiędzy ilością światła ‚na polanie’, a kilka metrów dalej, w lesie, spójrzcie na to zdjęcie:
                                            Po lewej widać oddaloną o 40 metrów polankę – po prawej ‚normalny’ stan.

Wysyp wszelkiej roślinności, która próbuje wykorzystać każdy promień światła, o czym możecie przeczytać na stronie 58 „Sekretnego życia drzew”.
Spójrzcie, jak bardzo las łaknie słońca, wyciągając ku niemu każdą gałąź… mistrzostwo świata!

A teraz to, co mnie najbardziej zaintrygowało. Jak wygląda okno w koronach drzew, dzięki któremu powstała tak duża polana? Oto zdjęcie zrobione z centrum jasności… patrząc pionowo w górę.

Ot, niby nic, a jednak tak małe okienko dachowe, robi tak dużą różnicę dla wszystkich roślin, które wystartowały w wyścigu do światła. Dla porównania – zdjęcie ‚dachu’, dokładnie 20 kroków dalej.

Fascynujące, jak mała zmiana na górze, powoduje rozkwit życia poniżej. Dorzucam jeszcze filmik z tego miejsca, pokazujący jego piękno, lecz nie oddający w pełni różnicy w ilości światła…

P.S: Kawałek dalej znalazłem przewrócony dąb. Ale o tym w następnym wpisie… 🙂