Smocza krew – czyli kolejny ‚cud’ Natury dla nas.

Któregoś dnia koleżanka, która pracowała w wegańskiej restauracji, wróciła do domu z bardzo paskudnym rozcięciem dłoni. Zdjęła opatrunek, przemyła letnią wodą i polała… kilkoma kroplami smoczej krwi.
Nie za bardzo wiedziałem co to, jak to i dlaczego działa, o tym jednak dowiedziałem się, gdy sam zacząłem stosować.
Kupiłem krople, w buteleczce 50 ml. Jest to żywica drzewa Croton lechleri – najszybciej ‚gojące’ się drzewo na świecie.
Sok ma bardzo długą historię stosowania w tradycyjnej medycynie w obszarze Amazonii. Pierwsza pisemna wzmianka o soku smocza krew, autorstwa hiszpańskiego przyrodnika P. Bernabé Cobo , sięga roku 1600. Populacja Indian i Metysów wykorzystywała sok do leczenia ran, aby zatamować krwawienie, przyspieszyć proces gojenia i ochronić skórę przed zakażeniami. Znalazł także zastosowanie w leczeniu zapalenia dziąseł, miejsc intymnych, przy chorobie wrzodowej czy na gorączkę.

Jest to GENIALNE na wszelkie skaleczenia, rozcięcia, rany skórne! Po kilku kroplach rana wygląda jak by miała co najmniej tydzień! 🙂
Cały czas mam w domu – i używam, gdy tylko zajdzie potrzeba.

Więcej do poczytania, np. tu:
http://www.zdrowiezperu.pl/sangre-de-drago
Ja zamawiałem z angielskiego sklepu, ale w Polsce już też można znaleźć 🙂

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
500
wpDiscuz