Komentarz, o życiu traktujący.

Uznałem, że warto podzielić się tym komentarzem. Być może i Tobie się spodoba…

„To wymaga świadomej obserwacji. Ile ja mam ile ma sąsiad a ile Ewa Farna.. To dotyka źródła – dzieciństwa. Wychowałem się w czasach komuny. W rodzinie wielopokoleniowej. Najmłodszy z dzieci. Wychowywała mnie babcia z trójką mego starszego kuzynostwa – bo nasi rodzice nie mieli czasu – byli na dorobku czy co tam. Bieda aż piszczała. Znam zupę z pokrzyw, szczawiu, który sami zbieraliśmy. Nie było nic, ale głodni nigdy nie byliśmy. Nigdy nie miałem nowych spodni – wszystko dziedziczyłem po starszych. Wokoło były dzieciaki marynarzy, taksiarzy i sezonowo pracujących w NRD. Miały zabawki, rowery i rzeczy dla mnie niedostępne. Dżinsy z Pewexu.. Jednak nigdy nikomu niczego nie zazdrościłem, bo nigdy w domu nie słyszałem: „jesteśmy biedni. Brakuje nam” Byłem kochany i czułem się kochany. Nie mieliśmy telewizora – przed otwartym piecem siadaliśmy wszyscy a babcia opowiadała nam historie, czytała bajki. Wieczory pełne śmiechu i łez wzruszenia,gdy wyłem jak potępiony po lekturze „O psie który jeździł koleją”. Zawsze ktoś dla mnie miał czas. Najstarszy kuzyn z drewna wyczarowywał dla mnie proste zabawki. Nie było w domu ciepłej wody więc kąpiel zawsze była ekscytującą przygodą z pieniącym się szamponem.. Zamiast zbierać na magnetofon, zbierałem na podróż w Bieszczady, na namiot i plecak. Porządne buty i śpiwór. Interesowało mnie przeżywanie a nie posiadanie. Wychowano mnie w przekonaniu, że w świecie najpiękniejszy jest sam świat a w życiu najważniejsze jest samo życie. Do dzisiaj mam tyle osobistych rzeczy, że wszystko zmieściłbym w plecaku. Nigdy nie zrobiłem prawa jazdy, bo wiedziałem, że nie chcę być niewolnikiem „zaoszczędzonego czasu” i kółka. Jeżdżę rowerem i chodzę. Czasami dla przyjemności korzystam z autobusu (tylko zimą)Nie Mamy samochodów. Gdybym chciał, mielibyśmy i trzy. Doceniłem i bardzo dbam o swoje proste życie, gdy doświadczyłem, że im więcej mam, tym więcej się martwię. Im więcej posiadam tym większe ponoszę koszty. W mojej rodzinie, to ja jestem „opornikiem” zwalniam tempo. To przeze mnie nie jeździmy na wakacje do Egiptu tylko do oddalonej o 100 km Sielpi, gdzie mieszkamy w ubogim domku drewnianym a nie w wypasionym hotelu. Kiedy zarabiałem „duże” pieniądze, ciągle nie było mnie w domu. A jedyne co zyskiwałem, to to, że mogłem kupić lepsze spodnie, buty..garnki.. Nie powodowało to jednak, że czułem się „lepszy” a kiedy urodził mi się syn – porzuciłem intratne zajęcia, bo nie mogłem sobie wyobrazić, że nie będę uczestniczył w jego podróży dorastania. I choć mój syn ma więcej niż ja miałem (ma tyle, że całą moją dzielnicę z dzieciństwa mógłby obdarować i jeszcze by mu zostało) to uczę go wzrastać w prostocie. Uczę go, że gdyby trzeba było to naprawdę można wznieść dom własnymi rękami nie wydając na to ani złotówki ( w ścianach domu mego dzieciństwa była..słoma) Miarą sukcesu jest to, że zdobywasz co chcesz. Miarą szczęścia jest radość z tego co masz. Im więcej masz, tym trudniej wyruszyć w podróż – zabrać się z tym.. To i symboliczne i prawdziwe. Dbasz o to, ab mieć to i tyle ile potrzebujesz. Dlatego jesteś Wolny. Kiedy przestajesz biec za posiadaniem, zaczynasz umieć być sam ze sobą. I nie ma inaczej, bo jest to kwestia czasu i koncentracji. Temu o czym mówisz – powinni poświęcać czas na każdej godzinie wychowawczej w każdej szkole od pierwszej klasy. Społeczeństwo zaczyna się od dzieci. Od nich zaczynają się zmiany. Wychowajmy jedno pokolenie w Świadomości a zmienimy społeczeństwo.. I wbrew pozorom nie chodzi o to, aby się „cofać” wbrew pozorom jest to postęp”
Użytkownik -dzik- (YouTube)

Wdzięczny jestem Dziku! 🙂