Dzień na samowglądzie

A gdyby tak zatrzymać się w czasie i przestrzeni i patrzeć z innej perspektywy.

Gdyby tak przestać gonić za myślami z przeszłości oraz za strachami o przyszłość.

Gdy umysł milknie, a zostaje czysta teraźniejszość.

Zyskujemy dostęp i wgląd do wszystkiego, poprzez pryzmat świadomości i własnego ciała.

Gdy pozostaje jedynie nieskończona ekscytacja istnienia i wszechprzenikająca radość.

Budzimy się i żyjemy.

Razem:)

Czujesz jakie to prawdziwe?

„Nie służy wam tylko uzależnienie się od seksu (czy czegokolwiek innego). Ale zakochać się w seksie można jak najbardziej!

Powtarzaj to sobie na głos codziennie dziesięć razy: KOCHAM SEKS!

Powtarzaj też to:

KOCHAM PIENIĄDZE!

Czy jesteś gotowy na prawdziwy wstrząs? Spróbuj dziesięć razy powtórzyć to:

KOCHAM SIEBIE!

Oto zestaw kolejnych rzeczy, których nie wolno ci wielbić. Poćwicz wielbienie ich:

WŁADZA

CHWAŁA

SŁAWA

SUKCES

ZWYCIĘŻANIE.

Chcesz jeszcze? Spróbuj tych. Naprawdę powinieneś czuć się winny, jeśli kochasz:

BYĆ PODZIWIANYM

BYĆ LEPSZYM

POSIADAĆ WIĘCEJ

WIEDZIEĆ JAK

WIEDZIEĆ DLACZEGO.

Masz dość? Zaczekaj! Oto sam szczyt poczucia winy: osiągasz go, gdy czujesz, że

ZNASZ BOGA.

Ciekawe, co? Przez całe życie wpajano ci poczucie winy z powodu

RZECZY, KTÓRYCH PRAGNIESZ NAJBARDZIEJ.

Lecz Ja ci mówię: miłuj, miłuj, miłuj rzeczy, których pragniesz – gdyż twoja miłość do nich przyciągnie je do ciebie.

Te rzeczy składają się na życie! Gdy je kochasz, kochasz życie! Ogłaszając, że ich pragniesz,

oświadczasz zarazem, że wybierasz całe dobro, które ma do zaofiarowania życie!”

Z książki: Rozmowy z Bogiem, N.D.Walsch’a

Wyczyść przestrzeń.

Wyrzuć to, co nie działa.

Wyrzuć wszystko, co nie działa. Teraz. Weź i wynieś na śmietnik.

Buty, dajmy na to, w których się potykasz, jest ci niewygodnie – na śmietnik.

Talerz ze starego serwisu, na którym już nic nie podasz – wystaw przed drzwiami, może ktoś weźmie.

Karteczkę z dietą, przyczepiona na drzwiach lodówki (to już nawet nie jest śmieszne!!!)

Codzienne wieczorne rozmowy telefoniczne: „wyobrażasz sobie, co za koszmar!”, a ty: „Uhm! Koszmar!”, a sama przestępujesz z nogi na nogę, bo twój ulubiony serial zaraz się zacznie, kąpiel stygnie (pachnąca kąpiel po ciężkim dniu). Twoja znajoma (ta od telefonu) ma codziennie koszmar – po co ci to?

Wyrzuć słowa, które wypowiadasz rano do budzika: „jeszcze pięć minut”. Albo wstań od razu, albo ustaw pobudkę dla siebie, a nie dla sumienia. Nie działa!

Wyrzuć zwyczaj pocierania oczu, gdy są umalowane – albo się nie maluj, albo nie pocieraj – przecież oczy to boli!

Wyrzuty z powodu tego, czego dziś nie zdążyłaś zrobić – won. Nobody is perfect – powieś sobie na lodówce zamiast diety.

Wyrzuty z powodu przeszłych czynów, stosunków, znajomości, wyborów, które kiedyś zrobiłaś…

Wyrzuty – won do diabła.

Wszystko się zgadza.

Co by się nie zdarzyło, to był jedyny prawidłowy wybór wtedy, w tamtej sytuacji.

Żadnego żalu – tylko doświadczenie i wdzięczność.

Żadnego rozmyślania „co by było, gdyby…” – albo rób, albo nie myśl.

Spróbuj – jak się spodoba, to idź dalej.

Lodowisko, nauka japońskiego, poznać kogoś, nowa praca, nowa fryzura, teatr… Jutro, dobrze? Choć jedną rzecz, ok? Zamiast rozmyślania, które trzeba wyrzucić.

Wyrzuć zwyczaj przepraszania po kilka razy. Wystarczy jedno szczere „przepraszam”, jeśli jest powód. Reszta to śmieci, balast.

Swetry, sukienki, dżinsy i inne badziewie, które ci nie pasuje, pogrubia, postarza – won! Żadnych „na działkę”, żadnego „do lasu”! Na przemiał! Przecież nie znalazłaś siebie na śmietniku – masz być zawsze piękna!

Wyrzuć „walizkowe relacje”, które są jak walizka bez rączki, co to i nieść ciężko i wyrzucić szkoda. Ręce ci jeszcze nie odpadły? Zdecyduj się i zamień je na eleganckie, z kółeczkami, takie, co same jadą ku radości wszystkich. Zrozumiałaś metaforę? Pięknie, lekko, komfortowo, pewnie.

Resztki kosmetyków, zbędne lekarstwa, przeterminowane kremy – won! Zasługujesz na świeże, dobre, najlepsze.

Obietnice, że „kiedyś” napiszesz, zadzwonisz, zrobisz, zaniesiesz, kupisz – jeśli wiszą ponad tydzień (no dobrze – dwa!) i nikt nie umarł, to znaczy, że są zbędne. Wykreśl.

Słowa „nie umiem”, „nie znam się” – nie działają. Dowiedz się, naucz, poznaj albo zapłać temu, co umie. Przecież nie prowadzisz hodowli kompleksów, tylko chcesz żyć wygodnie, prawda?

Wspomnienia, z powodu których trzęsą ci się ręce i masz łzy w oczach – won! Jak wrócą – ponownie delete. Nie zatruwaj sobie życia. Było – minęło.

Zwyczaj ciągłego ustępowania, bycia „grzeczną dziewczynką”, przemilczania, nawet gdy czegoś bardzo potrzebujesz, ale „co ludzie powiedzą” – wyrwij z korzeniami! Mów, proś, komentuj, wypowiadaj się – grzecznie i taktownie, ale zgodnie z własną wolą i o swoich potrzebach.

Strach przed starością, chorobą, przed nowym, wątpliwości co do swojej urody i wdzięku, brak wiary we własne szczęście – spakuj i spal, a popiół – na wiatr. To nie działa, nie pomaga. Przeszkadza żyć po ludzku.

Zepsute zapalniczki, długopisy, czajnik, kuchenkę – won. Kupisz nowe.

Zwyczaj przepieprzania czasu w internecie – wywal już teraz, zaraz, natychmiast!

Skończysz czytać – idź na spacer. Tam jest dobrze, jest świeży podmuch powietrza, słońce albo deszcz, zieleń albo śnieg. Przejdź się, pooddychaj, popatrz, posłuchaj, powąchaj.To żyje.To działa.

źródło: „Po Pierwsze Ludzie”(fb)

Hello, Mr. Positive… czyli nowy pseudonim w pracy! :)

Dni temu kilka, wchodząc do pracy, spotkałem na schodach Jon’a (czyt. jun’a).  Zobaczył mnie i od razu wypalił: ENERGYYY! …a chwilę potem wyjaśnił, że tak mnie nazywa odkąd mnie poznał 😀
Potem druga osoba, tym razem była to Melissa, powitała mnie słowami: Hellooo, Mr. Positive! 🙂

Ucieszyłem się, że wibracja radości i szczęścia, którą w sobie noszę – promieniuje i otoczenie to odbiera. Tak ma być!

Wczoraj dostałem tego kolejny przykład, bo idąc do pracy… jakby to powiedzieć – bawiłem się (tak jak to mam w zwyczaju). Czasem jest to skakanie przez kosze na śmieci, ławki czy inne przeszkody, czasem sobie zatańczę, a czasem (co zdarza mi się nader często) staję wpatrzony w słońce i wychwalam Niebiosa za ten cudowny akt stworzenia!
Pamiętacie ‚zabawę’ z dzieciństwa, kiedy to nie można było stawać na linie? Tak też wczoraj robiłem. Tyle tylko, że bardziej przypominało to „Ministerstwo Głupich Kroków” Monthy Pythona, bo szedłem po kamiennych płytach i stawiałem taneczne kroki.
Po kilkunastu metrach takiej zabawy, połączonej oczywiście ze śpiewem (bo akurat wersja koncertowa albumu Burnin’ Bob’a Marley’a się wylosowała), zobaczyłem nagle, że obok mnie skacze jakaś dziewczyna, zupełnie przypominając odmienne wcielenie sarenki! 😀
Roześmiałem się wniebogłosy, ona odpowiedziała tym samym, a do tego dołączyła jej koleżanka (bowiem szły we dwie). Powiedziałem jej, że cudownie, iż się tak bawi… – na co ona odrzekła – ciężko nie dołączyć, gdy się idzie za tobą, a Ty stawiasz tak zaskakujące kroki 🙂
Wymieniliśmy kilka bardzo radosnych słów i, zupełnie roześmiani – pomachaliśmy sobie na pożegnanie. Tak oto zmienia się świat pod naszym wpływem. To my mamy Moc wpływania na otoczenie, na nasz najbliższy świat. To my możemy dzielić się radością, to my… i wszystko zależy od nas!
Oczywiście wcześniej też szedłem z uśmiechem na ustach, ale po tym spotkaniu, byłem już zupełnie ‚uchachany’ 🙂

                                                             Bashar – Twoja wibracja promieniuje.

https://www.youtube.com/watch?v=jcE5oeG0jdQ