Mega motywująca książka.

O wegańskim stylu życia, wytrzymałości ponad miarę i pokonywaniu trudności – „Ukryta Siła” Rich Roll. Czytam… a raczej chłonę.
Uwielbiam historie zwycięzców. Ale jeszcze bardziej lubię historie tych, którzy upadli, lecz podnieśli się z kolan. Sam jestem jedną z takich osób… i gdy czytam ww. lekturę, to rozumiem ją bardziej może niż inni.
Może Ty też ją tak bardzo poczujesz?
Zdecydowanie polecam. Takie książki, pomagają wstać i ruszyć w teren. Albo skoczyć na basen. Wstać i działać, mimo że czasem się nie chce.

Raw Power!

Czwarty (prawie piąty) dzień jedzenia wyłącznie surowych produktów. Kalafior, pomidory, kilogramy winogrona, marchewka (i soki z niej), brzoskwinie i nektarynki, sporo orzechów i nasion, a do tego wielka potrzeba zasadzenia rzeżuchy.
Wody znacznie mniej niż wcześniej – chyba ta, którą przyjmuję z pożywieniu, jest wystarczająca. W końcu nie marnuję jej na trawienie pieczywa i tym podobnych atrakcji.
Sen – krótszy, lecz głęboki i regenerujący (wcześniej problemów ze spaniem nie było).
Zwiększona ilość posiedzeń… i bynajmniej nie mówię o sejmie 🙂 Mam wrażenie, że organizm zrzuca to, co nagromadziło się w bebechach, a czego wcześniej nie miał czasu zrzucić, bo był zajęty trawieniem coraz to nowych porcji pożywienia.
Samopoczucie ogólne? Wycie (nie tylko do księżyca), śpiewanie, skakanie, radość, napady śmiechu… oraz zwiększona świadomość ciała.
Nagłe zwracanie uwagi na pracujące w udzie mięśnie. Klarowanie się myśli… coś jakby forma odbudowy pierwotnego JA.
Poczucie, że przynosi to ukojenie i harmonię dla całego ciała – z pewnością dobry kierunek! (tak mi serce podpowiada).

Przez pierwsze 3 dni pojawiał się też ból głowy (bardzo rzadkie u mnie zjawisko) i dziwny kaszel (coś jakby schodziło z płuc) > cieszyło mnie to bardzo, bo organizm reagował! 🙂

Ciekaw jestem bardzo CO DALEJ…
Hallelujah,
Praise the Lord!

http://polakuleczsiesam.pl/surowa-dieta-wyleczyla-raka-tarczycy/