Cóż to było za olśnienie!

Siedzę sobie i piszę. Wstałem o czwartej trzydzieści, więc mija już 5 godzin, odkąd moje palce zaczęły tańczyć po kruczoczarnej klawiaturze. Dziś płyniemy. Słowa pojawiają się na ekranie, szybko przelewane przez wyrobione dłonie. Dawno temu nauczyłem się szybko pisać, gdym niejako zmuszon do tego został! Najpierw było Gadu-Gadu, na którym chciałem jak najszybciej odpisywać znajomym…