Wyjście.

Współczesne społeczeństwa przypominają szczury zamknięte w klatkach, gdzie cała codzienność zawarta jest w spaniu, jedzeniu podawanej karmy i wskakiwaniu na kołowrotek. Dla nich prawdziwa wolność nie istnieje. Kołowrotek symbolizuje bezcelowe ganianie – zapłać rachunki, przejdź się do galerii handlowej, zażyj ,,rozrywki”, napij się piwa, spłać kredyt, gnaj do pracy. Na szczęście, zawsze każdy szczur zorientować się może iż klatka nie jest szczelnie domknięta. Wystarczy nieco dyscypliny i samozaparcia, by wyjść na zewnątrz. Odkryć życie na nowo, poznać naturalny szczurzy pokarm, zbudować szczurzą norę, biegać i hasać bez ograniczeń kołowrotka na słońcu i mieć wpływ na to jak wyglądać będzie reszta jego dni. Poznawać inne wolne istoty jednocząc się.

„Wkraczając w nowe tysiąclecie, urabiacie zaczyn przyszłego rozwoju, jakiego ludzkość dotąd nie widziała. Rozwinęliście swoją naukę i technikę, a teraz rozwiniecie swoją świadomość. Będzie to największy postęp, który przyćmi całą resztę waszych dokonań. Dwudziesty pierwszy wiek będzie dla was czasem przebudzenia, spotkania ze Stwórcą we własnym wnętrzu. Wiele istot doświadczy Jedności z Bogiem i z całością życia. Zapoczątkuje to złoty wiek nowego człowieka, o którym tyle napisano; wiek człowieka uniwersalnego, który zwiastowali wasi wieszcze.”

Neil Donald Walsch – „Przyjaźń z Bogiem”

więcej o karmie: https://www.facebook.com/200720147152333/photos/a.200751030482578.1073741828.200720147152333/204811913409823/?type=3&theater

świetne i na szczęście jest happy end: https://www.youtube.com/watch?v=j800SVeiS5I

Wszystkiego dobrego, przestrzeń rozprzestrzeń ! 🙂

Nudystów plaża!

Dziś, zupełnie niespodziewanie, dotarłem na plażę nudystów.

Wybrałem się na poszukiwania boiska do siatkówki plażowej, a może raczej – ludzi w plażę grających. Dotarłem w piękną okolicę, z nieprawdopodobnym widokiem na Oslo i zatokę. Szedłem wzdłuż brzegu, a potem, na czuja – krętymi uliczkami przez osiedle wypasionych chat.
Dzięki radzie miłego staruszka, który opalał się w ogrodzie, odnalazłem w gąszczu krzewów, małą, zupełnie niepozorną ścieżkę.
Po kilkuset krokach – dotarłem na plażę. Cisza, spokój, ład i porządek. Zupełnie inaczej niż w Polsce. Zagadałem z ratownikami – chwilę pogawędziłem, co by zaspokoić ciekawość i dostrzec różnice w pracy tu, a pracy tam.
Połaziłem po skałach, pogapiłem się na chmury, które ciągnęły się aż po horyzont.
Poszedłem dalej; znalazłem boisko. Nikogo grającego już nie. Ruszyłem więc dalej.
Dotarłem w przeuroczy zakątek i odkryłem, że wszyscy jacyś tacy… rozebrani.
Odnalazłem kawałek wolnej przestrzeni, rozłożyłem ręcznik i, ku wielkiej mej uciesze – ściągnąłem ubrania.
Poleżałem i poopalałem się trochę, słuchając Bob’a.
Pomyślałem: jak miło wreszcie znaleźć miejsce, gdzie mogę hasać jak mnie Bóg stworzył. Do tej pory, nieskrępowany ubraniami kąpałem się w moim jeziorze, lecz tylko wczesnym rankiem, gdy ludzie jeszcze nie ruszyli z domów. Wolność owa, była również dostępna, gdy Wisłę pokonywałem – tam, pośród roślinności gęstorosnącej i dziczy zupełnej, hasałem nagi, jak pierwsi ludzie. Och, cóż to była za radocha! Cóż to było za życie!
Ludzkość składa się mniej więcej w 50% z kobiet, w 50% z mężczyzn. Te same ciała i składniki je tworzące. Te same, a jednak zdawałoby się – nielegalne.
Któż by pomyślał, że coś, co posiada 3 miliardy ludzi, pokazanym zwyczajnie być nie może. Któż by pomyślał, że to, co każdego dnia ludzie widzą w lustrze, na świeżym powietrzu widzianym być nie może…
Radość więc wielka dziś mym udziałem! Oto bowiem po raz pierwszy na nudystów plażę dotarłem, oto zwyczajnie naguśko chadzałem!

Tak jak i w przestrzeni, gdzie piach i woda, i słońce i radość – wszystko, co ludzkie zakryte być musi, tak i w telewizji odsłonięcie tegoż niedozwolone. Tymczasem wojna i wybuchy, terror i groza ludzi ginących, na pierwszym planie codziennie, dwacztery na dobę.
Konające ofiary ujrzeć możecie, lecz to co widzisz, gdy głowę swą spuścisz – jakoś przez świat jest niedozwolone.

Tak to urządzamy sobie nasz świat, udając, że to, co oczywiste – krępować nas musi.

HA! Pierwsza plaża nudystów – zaliczona! 🙂