„Uważaj na marzenia – mogą spełnić się”

Kiedyś, dawno dawno temu, wymarzyłem sobie rower. Gdy zbliżała się moja pierwsza komunia, rodzice chrzestni zapytali mnie co bym chciał dostać… po jakimś czasie odpowiedziałem, że marzy mi się ów dwukołowy pojazd.
Liczyłem, że niebawem będę pędził jak huragan, pedałując na nowym sprzęcie.
Przyszedł dzień, w którym założyłem komunijną albę i do kościoła poszedłem. Po powrocie była impreza, i prezenty!
Roweru jednak nie było – w zamian za to, dostałem odtwarzacz VHS’ów. Chrzestni powiedzieli mi, iż spóźniłem się z odpowiedzią, i zdążyli już kupić Wideo.
Powiedziałem sobie: spoko, fajnie że mam na czym oglądać filmy!

Chyba wtedy (nie do końca jeszcze świadomie) odkryłem jak działa Wszechświat…

Jakiś czas później, byliśmy z rodziną w Gdańsku, podczas gdy była tam wystawa firmy oponiarskiej Michelin. Można było zobaczyć fragment opony z promu kosmicznego, pobawić się w komputerowe układanki i, wypełnić kupony, w loterii udział biorąc.
Tydzień później, gdy akurat maszerowałem dziarskim krokiem po górskich szlakach tatrzańskich, zadzwoniła do mnie mama i powiedziała: Andrzej! Dzwonili z Gdańska, z Miszlę (przyp. tłum. – Michelin). Powiedzieli, że wygrałeś ROWER!

W domu, czekał na mnie nowy Arkus, na osprzęcie Shimano. Miał zielony pasek na oponach. Jeździł. Skakał. Latał. Przewracał się. Chlapał wodą z kałuż. Służył za pomoc w pierwszych miłosnych spotkaniach. Działał.

Był zajebisty.
Zrobiłem na nim mnóstwo kilometrów, przeszedł (przejechał!) ze mną wiele. Raz nawet mi go skradziono, lecz niezawodny Wszechświat sprawił, że rabuś musiał porzucić swój łup, niecałe 500 metrów dalej.

Może byłem ‚szczęściarzem’, a może już wtedy wiedziałem o co w tej grze chodzi… 🙂

Hallelujah,
Praise the Lord!

 

 

Dodaj komentarz

avatar
500