Przez jeden dzień bądź turystą w swoim domu, mieście, życiu.

Ten tekst został opublikowany w czasopiśmie WRÓŻKA, w 2015 r.

Dlaczego trzeba jechać gdzieś daleko, by zobaczyć wspaniałe rzeczy i piękne widoki?

          A może raczej: dlaczego jadąc gdzieś w daleką podróż widzimy piękne rzeczy?

Wracałem wczoraj popołudniu do domu. Byłem głodny i chciałem jak najszybciej dotrzeć na miejsce. Jednak gdy wychodziłem ze sklepu, zobaczyłem pomarańczowe promienie na ścianie domu na przeciwko. Takie kolory mogło rzucać tylko zachodzące słońce…

Wsiadłem w samochód i żałując, że nie mam przy sobie aparatu – ruszyłem nad jezioro. Dojechałem, zgasiłem silnik i oniemiałem.

Z zachodu nadchodziły lekkie, przerzedzone chmury, a przez nie w przebijały się promienie zachodzącego słońca. Wyłączyłem radio, w którym jak zwykle próbowali zrobić mi pranie mózgu i po prostu patrzyłem. Patrzyłem w ciszy na przepiękne przedstawienie, które prezentował mi Wszechświat…
Wiele rzeczy potrafimy wyrazić za pomocą słów, jednak gdy przychodzi nam spotkać się z pięknem, magią i niewypowiedzianą potęgą Natury – pozostaje jedynie cisza.

Zawsze, gdy jestem świadkiem cudów prezentowanych przez Naturę, milczę. Milczę i słucham przesłania jakie ma dla mnie Wszechświat.
Niby nie pada żadne słowo, nie dzieje się nic szczególnego – a jednak! To przesłanie, które trafia prosto w serce, porywa duszę i nie daje się zamknąć w żadne ramy.

Wobec przyrody pozostaje nam tylko pokora i cisza. Jej potęga i piękno przewyższa wszystko, co jesteśmy w stanie stworzyć. Czy jednak potrafimy to zauważyć?

Nie miałem aparatu, więc po kilku minutach patrzenia “z rozdziawioną gębą” ruszyłem do domu. Wszedłem, chwyciłem aparat i ruszyłem po drabinie na dach. Co prawda jakiś czas temu, gdy któregoś mroźnego poranka wchodziłem obejrzeć wschód słońca i oprócz odpadających rąk z zimna, odpadł też jeden pręt trzymający drabinkę… jakoś wszedłem i znów oniemiałem.

W każdej chwili kolory zmieniały swoje odcienie, promienie przebijały się przez różne warstwy chmur i przy każdym spojrzeniu na niebo – wszystko było inne. Podobne, choć nieustannie się zmieniające.

Zrobiłem kilka, może kilkanaście zdjęć, a potem znów wpatrywałem się w milczeniu w zachodzące słońce.

Przeglądałem je później na komputerze i naszła mnie pewna refleksja, która jest zawarta w początkowych pytaniach.

Dlaczego będąc gdzieś daleko, jadąc w odległe zakątki świata czy podróżując pociągiem widzimy wspaniałe rzeczy, “niezapomniane widoki” i co chwilę sięgamy po aparat, by uwiecznić coś na zdjęciach?
Czy rzeczywiście w naszym najbliższym otoczeniu nie ma nic godnego uwagi? Czy naprawdę mieszkamy w tak nieciekawych miejscach?
A może po prostu tego nie widzimy?

Myślałem o tym dość długo i doszedłem do pewnych wniosków. Mianowicie…

Wiadomą sprawą jest, że jadąc gdzieś, większość rzeczy jest dla nas nowością. Przewijające się za oknami krajobrazy widzimy po raz pierwszy w życiu. Góry, doliny, rzeki i miasta to coś, czego oczywiście nie możemy zobaczyć w takiej samej formie w naszym otoczeniu. Skoro tak, to logiczne jest, iż zachwycamy się nowym widokiem i zauważamy piękno nowych miejsc.
Widzimy pierwszy raz polskie Tatry i robimy zdjęcie, bo są piękne. Zwiedzamy Wenecję i nie spuszczamy palca ze spustu migawki. Jedziemy do Egiptu i mamy milion zdjęć samych tylko piramid.

To wszystko jest zrozumiałe. Czy jednak na pewno robimy miliony zdjęć, bo wszystko jest takie piękne… czy wszystko jest takie piękne, bo chcemy je takim widzieć?

Wydawać się to może głupim pytaniem i możesz nie chcieć tego dalej czytać. Ale sam/sama się zastanów.

Czy myślisz, że piramidy są piękne dla mieszkających tam ludzi? No pewnie są. Pewnie gdyby ich zapytać, to powiedzą, że są cudem nad cudami. Mają rację. Ale czy myślą tak każdego dnia, zwłaszcza wtedy, gdy nie pyta ich o to turysta?

Czy ludzie mieszkający w Paryżu każdego dnia robią zdjęcie wieży Eiffel’a? A czy Ty, jeśli mieszkasz w Krakowie – robisz codziennie zdjęcie Ratuszowi czy Katedrze? No pewnie nie, i to też jest zrozumiałe.

Mieszkamy, żyjemy i poruszamy się w pewnym otoczeniu. Wszystko co tam widzimy, jest dla nas „normalne” – przyzwyczailiśmy się do tego widoku. Czasem coś przejawi swe piękno, ale i tak jedziemy zamyśleni do pracy, a w dodatku słuchamy faktów w radiu i bardziej zaprzątają nam głowę wojny i wypadek na krajowej siódemce niż to, że akurat jest piękny wschód słońca. No tak… przecież co jest nadzwyczajnego w tym, że słońce wschodzi? Dzień jak co dzień.

No właśnie. Wpadamy w rutynę, wbijamy się pewien schemat i widzimy tylko to co z nim związane. A głupi wschód słońca?
Pomyśl. Wychodzi słońce, zaczyna się dla Ciebie kolejny dzień życia. Życia, które samo w sobie jest cudem, a w dodatku dostałeś kolejną jego porcję w postaci nadchodzącego dnia. A może tylko godziny? Tego nie wiesz.

Słońce sprawi, że będzie Ci ciepło i urosną rośliny. To da Ci pokarm i będziesz mógł dalej żyć. Też norma, ale przypomnij sobie ile osób każdego dnia umiera z braku pokarmu. Albo wody. Wody, którą Ty myjesz zęby, albo podlewasz ogródek. Masz jej pełno. Możesz umyć samochód, który wozi Cię codziennie gdzie tylko zechcesz. Wsiadasz i jedziesz, przecież jesteś wolnym człowiekiem. Masz prawo do swobodnego poruszania się i mówienia czego tylko chcesz. Masz na sobie ubranie i portfel w kieszeni. Podjeżdżasz do knajpy i jesz pyszny obiad. Skaleczysz się, a po chwili rana zacznie się goić…

Czyż nie jest to cudem? JEST. My, ludzie jesteśmy tak wspaniałymi organizmami, że przechodzi to nasze pojęcie. Miliardy komórek w naszych ciałach, zupełnie bez naszej wiedzy, robią wszystko, byśmy mogli sobie spokojnie jeść, spać, biegać albo imprezować. Co tylko zechcemy.

Jednak nie dostrzegamy w tym cudu, bo jest to dla nas normą. “..ile cenić Cię trzeba ten tylko się dowie, kto Cię stracił”.

Doceniamy (niby prostą) umiejętność chodzenia, dopiero gdy złamiemy nogę. Cieszymy się z dobrego samopoczucia, dopiero gdy tydzień przeleżeliśmy w łóżku z gorączką. Podziwiamy piękne widoki, dopiero gdy wyruszymy w podróż.

Nie dlatego, że u TU gdzie jesteś nie ma nic pięknego. Jest. Tylko jesteś do tego przyzwyczajony/przyzwyczajona i nie zwracasz na to uwagi.

A jadąc gdzieś? Oczywiście są piękne miejsca, które widzisz pierwszy raz. Ale jesteś nastawiony/nastawiona na to, że takie będą. Chyba nikt wybierający się na zwiedzanie świata nie myśli: będę szedł przed siebie, może w końcu znajdę coś fajnego, ładnego, pięknego. Ale na razie muszę tylko iść…

A to jest nasze codzienne nastawienie. Jedziesz do pracy, idziesz ulicą, biegasz po lesie i nie nastawiasz się na to, że zobaczysz coś pięknego. Po prostu przemieszczasz się z punktu A do punktu B, traktując drogę jako zło konieczne. Chcę już w końcu dojść do domu, chcę już być na miejscu… byle tylko mieć  z głowy trasę.

Spróbuj jednego dnia być jak turysta podróżujący po świecie, który właśnie zawitał do Twojego miasta, miasteczka czy wsi. Spróbuj dostrzec piękno i niezwykłość, zwykłych (jak się wydaje) rzeczy. Zobacz świat w lepszych barwach, zrzuć szablony szarości, które nałożyłeś na swe oczy. Pamiętaj, że to jak chcesz widzieć świat, sprawia że właśnie tak go widzisz.

Nie jest to próżne gadanie. Testuję to od dawna i zapewniam Cię, że widząc w każdym zdarzeniu korzyść – sprawiasz, że tak się właśnie dzieje. Zobacz niezwykłość czajnika, który gotuje Ci wodę na herbatę w 2 minuty. Zobacz lecącą z kranu wodę, bez której wytrzymanie choćby dnia, nastręczałoby wielu kłopotów. Doceń to, że masz dwie nogi i dwie ręce, a na nich 20 palców. Zobacz buty na swych nogach, które chronią Twe stopy i możesz iść gdzie chcesz. Poczuj jak oddychasz i pomyśl, jak wielkim cudem jest to, że żyjesz…!

To przesada? A jak zachowuje się człowiek w odległym, “pięknym” mieście? Aparat w ręku… ale to jest ładne! Ale to jest piękne! To arcydzieło! O Boże, jakie to wspaniałe… Mistrzostwo! Kunszt rzemiosła…!

A obok przechodzą ludzie, którzy tam mieszkają. I tylko wzruszają ramionami…

pięknyświat

Moja racja jest mojsza niż Twojsza. Moja racja jest najmojsza!

W trakcie mojej wędrówki po tej Planecie, zrozumiałem jedną rzecz – ile osób na Ziemi, tyle punktów widzenia (tyle RACJI!).
Nie bez powodu nazywamy to “punktem widzenia”- zauważ, że każdy widzi świat z innego punktu (DOSŁOWNIE), więc każdy może daną sprawę widzieć inaczej, widzieć ją po swojemu.

Kłótnie, argumentacje, udowadnianie racji, to marnowanie Energii. Zrozum, że każdy ma swoją prawdę i czego byś nie powiedział/a – tak pozostanie.

“Lepiej być szczęśliwym niż mieć rację”

Autora tych słów nie znam, ale gdy je zrozumiałem, moje życie się zmieniło.
Pokusa by “mieć rację” jest silna – przezwycięż ją, a zobaczysz jak wiele Energii zostanie dla Ciebie.

energy

Kochaj siebie na tyle, by pozwolić sobie na nie-manie-racji 🙂

Książka, która zmienia życie.

Neale Donald Walsch “Rozmowy z Bogiem”.

Trzy tomy, które zmieniły moje życie. Na lepsze.
Jest to jedna z niewielu książek, którą czytając, miałem wrażenie, że dostaję odpowiedzi na wszystkie moje pytania. Nawet te, których nie zadałem…

Jeśli szukasz odpowiedzi, inspiracji, wyjaśnień… zajrzyj do niej. Będziesz zaskoczony/a!

Życie to nie proces odkrywania, lecz tworzenia, i w tym tkwi najgłębszy jego sekret. Ty nie odkrywasz siebie, lecz siebie tworzysz. Na nowo. Trzeba więc, abyś dążył nie do ustalenia, Kim Jesteś, lecz Kim Pragniesz Być.

Czy chcesz, aby twoje życie naprawdę „wystartowało”? W takim razie zmień swoje myślenie o nim. I o sobie samym. Myśl, mów i działaj jak Bóg – którym jesteś.

Trzymaj się swych wartości – tak długo jak jak długo ci służą. Ale sprawdzaj czy wartości, którym ty służysz, myślami, słowami i czynami, wnoszą w obręb twego doświadczenia najszczytniejsze i najlepsze mniemanie, jakie kiedykolwiek o sobie miałeś.

Otwórz swe serce, daj się ponieść! Wpuść Światło do swojego życia… już czas.

  • World4free.in

 

Strefa komfortu.

“Live begins at the end of your comfort zone” Neale Donald Walsch.

Życie zaczyna się tam, gdzie kończy się twa strefa komfortu.

Co mi pomogło stać się osobą, którą jestem?
Wypieprzenie się ze strefy komfortu!

Ona jest. Cierpliwie, systematycznie wciąga Cię w swoje objęcia… Czeka. Pracuje nad Tobą.

Nie wiesz kiedy i już! – jesteś w niej. Jedziesz do pracy tą samą drogą, słuchasz tej samej muzyki.
Od rana do wieczora opracowany ciąg zdarzeń.
Praca. Ludzie. Sklepy i otoczenie.
Znajome. To wszystko jest Ci znajome. I w pewien sposób przyjemne – bo nie wymaga myślenia, decydowania.

Jedziesz po utartym szlaku, po koleinach wyżłobionych przez dziesiątki powtórzeń tego samego schematu…

Nic do odkrycia.

Budzik. Wciągnięcie kapci, które stawiasz w tym samym miejscu. Droga do łazienki i nawet czesanie włosów wg znanego schematu. Ręcznik, ubranie, auto lub tramwaj. Droga do pracy.

Nie myślisz za wiele, dlatego kilka razy w życiu, pewnie zdarzyło Ci się pójść gdzieś w piżamie czy kapciach.

Ci sami ludzie, otoczenie, słowa nawet, których używasz.

Fajnie.

Fajnie?

Odpowiedz sam.
Jeśli się zawahasz – wiesz co zrobić.

Wypieprz się z tej przytulnej strefy. Wyskocz z niej, najdalej jak się da.

Porzuć utarty szlak, zostaw swoje przytulne schronienie. Idź tam, gdzie Cię gna.

Usłysz ZEW… i po raz pierwszy w życiu – posłuchaj go.

Znane otoczenie pokazuje Ci to, co już w sobie znasz.
Nieznane – to, co dopiero odkryjesz.
Ruszaj!

https://www.youtube.com/watch?v=RNV_ohJn6Sw

Punkty zwrotne w życiu.

Jakże to prawdziwe, gdy jedna DECYZJA, jedna ZMIANA, porywa Cię w zupełnie nowym kierunku, jak stajesz się nową osobą, za sprawą jednego postanowienia…Gregg Braden napisał książkę “Punkt zwrotny”. Zajrzyj, posłuchaj… 🙂

 

National Geographic Polska – Go!>Dakar.

Napisałem niedawno do National Geographic. Zapytałem ich, czy chcieliby objąć patronatem medialnym moją wyprawę Go!>Dakar
Marzeniem moim jest:
maxresdefault Motocykl BMW 1200 GS w wersji Adventure!

I objechanie jak największego kawałka świata… z finałem na Rajdzie Dakar w Ameryce Płd. (który to zamierzam wygrać!)
Na dwóch kołach jeżdżę odkąd byłem dzieckiem. Całymi dniami objeżdżałem lasy, szutrowe drogi i kręte ścieżki. Gdy wsiadam na motocykl – dzieje się coś niezwykłego. Moja świadomość jest żądna prędkości, doskonały refleks sprawia, że ciało błyskawicznie reaguje, a ja… z bananem na twarzy odkręcam manetkę, by znów poczuć ten dreszcz!

Prawo jazdy na motocykle – jest.
Pierwszy krok – czyli zapytanie do National Geographic (i ich zainteresowanie) – jest.
Rozmowy o wydruku mojej książki w wersji papierowej – trwają.
Zapytanie do dealerów BMW – wysłane.

Dakar! Już niedługo Cię ujarzmię!
dakar-logo
🙂

Myśl o czym myślisz.

Po raz kolejny zobaczyłem na własne oczy, że nie warto się martwić… Niczym. Absolutnie niczym. Wszystko się dzieje w momencie, w którym ma się dziać. Nie wcześniej, ale też nie później. Dokładnie wtedy, gdy jest ku temu czas…

Szukałem mieszkania w Oslo. Pokoju, w którym mógłbym mieszkać. Powierzyłem to Mocy Wszechświata. Znalazło się! – o wiele lepsze, niż mógłbym to sobie wymyślić.
Jak to zrobiłem? Myśli są narzędziem, którym kreujemy nasz świat. Słowa są kolejnym. Następnym są czyny.
Za każdym razem, gdy myślałem o znalezieniu miejsca, mówiłem sobie: mieszkanie już na mnie czeka. Dziękuję za to, że ‘problem’ już został rozwiązany (to akurat słowa od N.D.Walsch’a).
Oczywiście same myśli nie wystarczą. Nasze działania mają największą moc.
Dlatego szukałem ogłoszeń, dzwoniłem – gdy coś dobrego się pojawiało, a gdy było trzeba – jechałem zobaczyć. Gdy już sądziłem, że znalazłem idealne miejsce (czyli niezbyt drogie, w dobrej lokalizacji, z fajnymi współlokatorami), nagle dostałem wiadomość o wolnym pokoju. Wiadomość dotarła do mnie z Anglii.
Powierzyłem to Mocy Wszechświata, a on odpowiedział – daleko prześcigając moje najlepsze wyobrażenia. Dostałem pokój w pięknej okolicy (mimo, że prawie w centrum miasta), za pół-darmo, i dzieląc przestrzeń z naprawdę fajnymi ludźmi.
To nie jest przypadek, bo przypadki nie istnieją. Tak samo było we Wrocławiu – szukałem, pytałem ludzi, pisałem posty na facebook’owych grupach – na co ludzie odpowiadali, że nie ma szans znaleźć tak taniego pokoju, w dobrej lokalizacji.
Znalazłem. Bardzo duży pokój, w świetnym miejscu, ze świetnymi współlokatorami.
Nie słuchaj innych – jeśli czegoś chcesz, to możesz to mieć. To, że inni twierdzą, że się nie da – niech Cię to nie obchodzi. To Twój świat – i Ty decydujesz, co jest możliwe.

Ważne są tylko Twoje myśli…
Więc zacznij zwracać uwagę na to, o czym myślisz.

P.S: Wiesz ile zajęło mi znalezienie pracy w Oslo?
Jedną godzinę.

Zepsuty tramwaj- aj. AJ!

Wsiadłem kiedyś do tramwaju. Przejechaliśmy kilka przystanków… po czym  zgasły światła, ekrany stały się czarne i ogólnie rzecz ujmując – skończył nam się prąd.
Uradowałem się niezmiernie! Ależ to było piękne w swej prostocie – jedziesz, nie jedziesz.

Ludzie marudzą, klną i wymachują rękami do Bogu-ducha-winnego kierowcy. A ja stoję roześmiany pośród nich. Czemuż miałbym nie być?
Jeśli tego nie rozumiesz i wydaje Ci się, że z całą pewnością nie ma tam powodów do uśmiechu, to może chociaż pomyśl o tym, by zachować spokój takiej sytuacji?

Wtedy wysiądziesz z tramwaju, poszukasz alternatywy i, może lekko spóźniony, dotrzesz na miejsce.

Jeśli natomiast i to przysparza Ci problemów, bowiem: ‘cholerny tramwaj się zepsuł, teraz się spóźnię do pracy!’ – wychodząc z tramwaju rozerwiesz kurtkę, może się potkniesz, a potem na drodze spotkasz kolejnych, niemiłych ludzi, którzy wręcz sprzysięgli się, by zrujnować ten, i tak beznadziejny dzień.

A ja w tym czasie, śmiejąc się radośnie – bo przecież jeszcze mi się to nie zdarzyło! ciekawe po co miało się tak stać? – stanę wpatrzony w piękno wschodzącego słońca, wychwalając akt wszego stworzenia.

9540672

Tako było, jako rzekłem.

Zawsze gdzieś…

Z pracy – do domu. Z domu – na autobus. Potem na pociąg, tramwaj, samolot. Ze szkoły na trening. Na film, serial, rozmowę, spotkanie. Do sklepu. Do kogoś. Do… Gdzieś… Po coś.
Zawsze się śpieszymy.
Niech ten autobus w końcu dojedzie. Niech ta lekcja na reszcie minie. Chcę być już w domu. Chcę już być w tym sklepie. Chcę już robić ‘tamto’!

W pośpiechu, z miejsca na miejsce. Z kąta w kąt. Wszystko, byle czas szybciej leciał. Niech TO się skończy, a zacznie coś innego. Coś, na co czekasz. Na coś, na tam. Tam(to) coś będzie lepsze i fajniejsze od tego. Więc niech to minie, a tamto nadejdzie. Niech NARESZCIE się stanie. Tak bardzo chcę już tam być. Robić tamto.
Zatrzymaj się na chwilę. Otwórz oczy – OTWÓRZ oczy. Zobacz jak wszystko ‘się dzieje’. Jak toczy się życie, jakie sceny odgrywa przed Tobą świat.
Nie patrz w żadne konkretne miejsce i patrz wszędzie; nie patrz na nic i patrz na wszystko.
TU, TERAZ.
Życie się dzieje.
A my chcemy by jak najszybciej minął TEN ‘zły’ czas. Ten niewłaściwy. Ten którego wolelibyśmy nie doświadczać, ten który jest niejako przeszkodą, przez którą jeszcze nie możemy robić tego, co byśmy chcieli, tego,co dopiero nadejdzie.

Spójrz. Uśmiechnij się. Zobacz jak pięknie świat wygląda… zobacz jak wiele umyka Twoim oczom i zmysłom! Zobacz, to czego nie widzisz, kiedy ciągle wypatrujesz punktu na horyzoncie. Nie bądź jak turysta, który w na górskim szlaku odlicza kroki do szczytu, podczas gdy wkoło niego roztaczają się bajeczne widoki.
Spójrz.
Zatrzymaj się i spójrz. Życie jest, życie trwa i nigdy nie będzie inne. Jeśli ciągle będziesz walczyć z chwilą obecną, to… żebyś go nie przegapił. Nie uciekaj w przeszłość, nie rozmyślaj o przyszłości. Doceń chwilę, która trwa. Zauważ ją, nie traktuj jako wroga. Uciesz się! Dzieje się to, co ma się dziać. Powiedz sam sobie, że wszystko jest w porządku i nigdzie nie musisz uciekać. Opór wobec niej na nic się zdaje. Zaakceptuj ją taką, jaka jest. Choćbyś siedział w strugach deszczu na przystanku, choćbyś zapomniał kluczy i marzł przed domem, choćbyś…
Gdy opór znika, każda chwila może być radością.

Nawet TA.
Zwłaszcza TA.

Tylko TA.

LOVE outlives us all.

Jeśli coś kochasz – kochaj to całkowicie, wychwalaj, mów o tym, ale co najważniejsze – pokaż to. Życie jest nietrwałe i… na pewno się skończy; i tylko dlatego, że masz coś jednego dnia, nie oznacza, że kolejnego też tak będzie. Nigdy nie bierz tego za pewnik!
Mów, co musisz powiedzieć, a potem dodaj coś więcej. Powiedz ZA DUŻO! Pokaż ZA DUŻO! Kochaj… ZA BARDZO!
Wszystko przeminie, prócz miłości.
Miłość przeżyje nas wszystkich!

R.Queen

love

Czy to prawda?

Pytałem dziś kilku osób, co sądzą o tym świecie – czy rzeczywiście on (i my wraz z nim) istnieje(my)? Czy to, co zwykliśmy uważać za ‘realny świat’, jest takie w istocie? Co jest realne, a co jest fantazją? Czy wiedzą = że istnieją, czy może mają na sprawę inne spojrzenie?
Szef kuchni, odpowiedział cytatem Kartezjusza: “Is­tniejesz, więc i wiesz, że is­tniejesz, a o tym wiesz dla­tego, po­nieważ wątpisz”. Po dalszym dociekaniu z mojej strony, ponownie uciekł się do przytoczenia cudzych słów. Tym razem “myślę, więc jestem”.
Odpowiedziałem, że fajnie słyszeć co ktoś inny powiedział, ale jakie jest jego zdanie? Powiedział: nie wiem, ale czuję, że istnieję.
Kilka kolejnych osób rzekło: pewnie! w ogóle o co Ty pytasz!

Ktoś inny z kolei powiedział: wiem, bo taka jest rzeczywistość. Wtedy zapytałem, czym dla niego (Collins był to) jest rzeczywistość; odpowiedział: czymś co posiada ciągłość zdarzeń, czymś, czego doświadczam. Była to zaiste jakaś koncepcja, więc pytałem dalej: czy podczas gdy śpimy, wszystko co tam się dzieje, nie wydaje się być prawdziwe? rzeczywiste? doświadczalne?
Odparł – tak, ale we śnie są inne światy… może w nich też istniejemy? – teraz bardziej pytał niż stwierdzał fakt.
Na tych kilku osobach poprzestałem. Z pewnością jednak będę kontynuował, ponieważ bardzom ciekaw, co ludzie o tym sądzą.
A Ty, co sądzisz? Istniejemy? Świat, my, wszystko co widzimy? Słyszymy? A czym jest widzenie, słyszenie, zmysły…?
Reality is in your consciousness -Bashar.

https://www.youtube.com/watch?v=7l6SZ_KJR9k

Myśli inspirujące.

„Jestem tym, czym jestem. Świat jest dla ciebie tym, czym uważasz, że sam jesteś. Zacznij od zobaczenia, że świat jest w tobie, a nie ty w świecie. Cały świat nie jest niczym innym jak odbiciem ciebie samego i przestań szukać błędu w odbiciu. Nie możesz zmienić świata, zanim nie zmienisz siebie. Wszystkie problemy pochodzą z umysłu.  Przypomnij sobie, że nie jesteś umysłem, a jego problemy nie są twoimi. Problem ludzkości tkwi w błędnym używaniu umysłu.” Nisargadatta Maharaj

Dziś jest TEN dzień!

Dziś jest dniem, w którym możesz zmienić wszystko. Dziś, i tylko dziś – możesz zrobić wszystko. Dziś możesz zadzwonić do osoby, której chcesz powiedzieć coś ważnego. Dziś możesz zacząć szukać innej pracy, czy innego sposobu “na życie”. Dziś, możesz pójść na kurs tańca, koło różańca albo kupić bilet na koniec świata. Dziś, możesz napisać pierwszy akapit swojej książki. Dziś możesz wejść po schodach, zamiast korzystać z windy. Dziś, możesz zjeść coś zdrowego. Dziś, możesz komuś podziękować, lub powiedzieć, że kochasz. Dziś, możesz śmiać się z własnego wypadku, dziś możesz przemyśleć, czy warto…

Dziś. Zawsze jest tylko “dziś”. Nigdy nie będzie jutra, i nigdy nie było wczoraj. Od zawsze na zawsze, jest tylko dziś. Co z nim zrobisz, co zrobisz w tej małej, maleńkiej chwili, z których tysięcy składa się owe dziś, zależeć będzie jakie ‘dziś’ nastanie potem.
Chcesz jeść zdrowo, a kusi Cię ciastko? To tylko chwila, to pokusa, to myśl, która się pojawiła. Zrób coś innego, a ona odejdzie. Chcesz… to trzymaj się tego. Postanów.
ENOUGH IS ENOUGH!
Zdecyduj. Odbij się, zostaw to za sobą. To już Ci nie potrzebne, to już Ci nie służy. Może pojawiło się kiedyś, przy jakiejś sytuacji, ale to było dawno, tego już nie ma. Jesteś Nowy Ty! …jesteś kimś innym, więc zostaw to, co stare, co nie twoje. Zostaw i nie wracaj. Za jakiś czas zapomnisz, coś innego przyjdzie.
Enough is enough!

Już czas! Nadchodzi Nowa Era, nadchodzi Nowy Świat, nadciąga Świt!

To były zwariowane dni! :)

Szukałem zdjęcia, które najlepiej może oddać to co się czuje, podróżując autostopem. Wiele razy przeglądałem folder “Wyprawa”, ale nigdy to zdjęcie nie przykuło mojej uwagi… tym razem, gdy je zobaczyłem – wiedziałem. DSC00076

W nim zawarte wszystko. Fragment pomalowanej w białe pasy drogi, która symbolem jakże jednoznacznym podróży przecież. Wschód słońca uchwycony, uchwycony znad drogi! – a ile wcześniej trzeba było wstać, żeby o wschodzie już stopa łapać? I słońce samo w sobie, wstające, oświetlające nam drogę, dające szanse, dające kolejne godziny by iść naprzód…