Jezioro w wysokich Alpach.

Poszliśmy z Robertem na krótką przechadzkę – wędrówką tego nie nazwę, bo było to tylko kilka kilometrów… jednak widoki były niesamowite! 🙂
Tak zaczęliśmy spacer nad wysokogórskim jeziorem!

Potem doszliśmy nad wodospad. Zeszliśmy ze szlaku, ale mimo kilku poślizgów – udało się zrobić zdjęcia! 🙂

Przeszliśmy jeszcze kawałek podziwiając ośnieżone szczyty gór (musiały mieć ponad 2000 metrów), a potem zaczęliśmy wracać drugą stroną cudownego jeziora.
Read more

A jeśli…?

A jeśli… od dziś zaczniesz traktować każdy dzień jako szansę?
A jeśli… w każdym Człowieku dostrzeżesz piękno?
A jeśli… każdy posiłek stanie się rozkoszą podniebienia?
A jeśli… podziękujesz za każdy moment i skupisz się na szansach?
A jeśli… ujrzysz siebie jako dziecko Stwórcy i zobaczysz, jak wspaniałą istotą jesteś?
A jeśli… zrobisz dziś to, co od dawna odkładasz na później?
A jeśli… zakochasz się w sobie, chwaląc swoje zalety, pracując nad wadami?
A jeśli… poczujesz Moc, by tworzyć swe życie, miast tylko być jego odbiorcą?
A jeśli… przeczytasz książkę, która obudzi w Tobie to, co od dawna uśpione?

“Nowa Myśl” to inspiracja dla każdego, kto chce od życia czegoś więcej, kto chce sięgać gwiazd i tańczyć radośnie, nawet jeśli wszystko wydaje się walić na głowę.
Uwielbiam ją! 🙂

Poczuj Moc!

Odkąd pierwszy raz usłyszałem tę piosenkę, wiedziałem, że nie dość iż jest napisana właśnie dla mnie, to jeszcze wykonanie przyspiesza bicie serca! Pięknie to Florence przedstawiła… a przesłanie jest wyraźne: czas już zostawić swoje demony, bo z nimi ciężko się maszeruje (albo tańczy, jak w tekście). “Najciemniej jest tuż przed świtem” – z tymi słowami ruszajmy naprzód! Działajmy, strząsajmy z siebie to, co już nam dłużej nie potrzebne! Zostawmy ciemność w tyle, zostawmy demony, zostawmy to, co ciężkie i trudne – czas na lekkość bytu, czas na radość i słońce!
Ach, posłuchajcie! 🙂

Po nocy, dzień.

Nastał ranek, może więc czas na chwilę zadumy…
Czy dziś było takie pewne? Skąd i dlaczego, miałeś pewność, że kolejny dzień nastanie? Co dało Ci podstawy, by tak sądzić?
Pewnie tysiące przeszłych dni, które następowały kolejno po sobie… może już przyzwyczaiłeś się do tego, że jest coś takiego, jak ‘jutro’? Może jest to tak oczywiste, że nie warto tym sobie zaprzątać głowy. Kolejny wieczór, kolejny poranek. Normalność.
Jak więc sprawić, by zachwycił nas kolejny dzień? Jak poczuć Moc, którą niesie obietnica kolejnego dnia?
Wiele razy tego doświadczałem i zrozumiałem!
Docenisz światło dnia, dopiero gdy noc będzie zbyt ciemna… docenisz posiłek, dopiero gdy naprawdę zgłodniejesz. Docenisz ciepło domu, gdy zmarzniesz do kości; docenisz obecność, gdy poczujesz samotność. Nasze umysły to automaty, które nie zauważają tak wielu istotnych spraw… dopiero wybicie ich z równowagi sprawia, że wszystko postrzegamy w innym świetle.

Tak wiele zrozumiałem w trakcie swoich podróży. Tak wiele wdzięczności wylewało się ze mnie, gdy (jakimś cudem) odnajdywałem drogę do kolejnego dnia. Wszystko to przerobiłem na sobie, mimo, że lekcje nie zawsze były łatwe. Teraz wiem, że życie jest cudem i dzielę się tym z Tobą, książkę swoją publikując. Ahh, lubię ją czytać!

Więcej informacji wkrótce 🙂

 

 

Przesłania od Mary! :)

Make a radical change in your lifestyle and begin to boldly do things which you may previously never have thought of doing, or been too hesitant to attempt. So many people live within unhappy circumstances and yet will not take the initiative to change their situation because they are conditioned to a life of security, conformity, and conservation, all of which may appear to give one peace of mind, but in reality nothing is more damaging to the adventurous spirit within a man than a secure future. The very basic core of a man’s living spirit is thereof passion for adventure. The joy of life comes from our encounters with new experiences, and hence there is no greater joy than to have an endlessly changing horizon, for each day to have a new and different sun. If you want to get more out of life, you must lose your inclination for monotonous security and adopt a helter-skelter style of life that will at first appear to you to be crazy. But once you become accustomed to such a life you will see its full meaning and its incredible beauty.

Sometimes it’s hard to imagine how you’ve made it this far. Opening to vulnerability shows you your courage and human-ness. Vulnerability is the pathway to innovation, creativity, success and a wholehearted life. Stay open to what the universe brings to you if your plans don’t work out the way you wanted them to. When you shut the door to spontaneity and flexibility, you shut the door to miracles. Let go of thought, become still and alert, and don’t try to understand or explain. People think growth is an individual process. But true growth, the secondary change, change That is non-reversible comes from taking what you’ve built and sharing it with the world. In order that do that, yes you must work on yourself to get you to your truest state because that’s when you’re the most powerful and effective. But the nectar of growth comes from the ripple of your unique energy Which Continues to fuel your path but also Affects others and Their path. Growth then is a cycle. It starts with you.
~ Mary

Inner state of being. Anxiety is not created by your situation, or by what you must do about your situation. Anxiety is the result of your attitude and your perspective on the situation. To be free of anxiety, you don’t necessarily have to change the situation or avoid doing anything about it. What you can do is change your attitude, your perspective and your expectations. In fact, your attitude ultimately is not dependent on your circumstances. Your attitude is whatever you choose it to be. As surely as you have learned to react to certain things with anxiety, you can teach yourself to respond instead with peaceful confidence. That response is just as realistic, and much more positive, healthy and enriching. Keep in mind that it is because of your choice that you become annoyed, frustrated, angry, fearful and filled with anxiety. Keep in mind that you always have another, more positive choice. Make it your intention to choose peace, positive purpose, confidence and generous, effective action. Your inner state of being is always your choice, so always make it the very best, most empowering one.

Nothing ever goes away until it has taught us what we need to know.

Ze strony facebook:
https://www.facebook.com/mary.pieroszkiewicz/

Chwyć każdy oddech!

Wszechświat rządzi się prawami opartymi na harmonii i równowadze. Wszystko to co w nim istnieje to energia. Ziemia, kamienie, woda, wszystko to co nazywamy światem materialnym, to energia w ruchu, to wibrujące z różną częstotliwością molekuły i atomy. Dlatego też powinniśmy szanować ową energię kosmiczną, do której chcemy wysyłać nasze życzenia, powinniśmy dbać o nią i o każdy z jej możliwych przejawów. Bierz tylko tyle ile potrzeba Ci na dany moment. Daj zawsze tyle ile jesteś w stanie przepuścić przez siebie, nie brnij w opór, w nadmiar, w hipertrofię. Akceptuj, pojmuj, proś z odwagą – istnienie prowadzi każdego z nas w najlepszym kierunku.

Chwyć każdy oddech, zauważ każde mrugnięcie.

Genialne ćwiczenia oddechowe! :)

Jakiś czas temu natknąłem się na Wima Hofa, człowieka, który pokazuje, że wszystkie ograniczenia istnieją jedynie w umyśle. Minął już miesiąc odkąd każdego dnia zasypiam z jego techniką oddechową… i przyznam, że jest to tak niesamowite, iż każdego nie wręcz nie mogę się doczekać kiedy je znów zrobię.
Poczytaj o tym człowieku, a zrozumiesz o czym mówię :))

Wrzucam link do nagrania z którego korzystam!

W życiu chodzi o odwagę…

“Odwaga jest na wyciągnięcie ręki: nie trzeba jej kupować za pieniądze. Nie trzeba się jej uczyć w szkole! Odwaga to jest coś, no nie? Jeśli masz odwagę, to wszystko musi się udać!” – Geraldine McCaughrean, ‘Piotruś Pan w czerwieni’

‘…The most rejuvenating idea of all, and the greatest step to any true illumination, is the realization that your exterior life springs from the invisible world of your reality through your conscious thoughts and beliefs, for then you realize the power of your individuality and identity. You are immediately presented with choices. You can no longer see yourself as a victim of circumstances. Yet the conscious mind arose precisely to open up choices, to free you from a one-road experience, to let you use your creativity to form diversified, varied comprehensions. Let us make a clear distinction here: Your conscious beliefs direct the flow of unconscious processes which bring your ideas into physical reality, so while your thoughts cause your experience, you are not consciously aware of how this takes place.

Your thoughts give the general outline of the reality that you physically experience. Your emotions will fill in the patterns of light. Your imagination will forge these together. The sound of your inner thoughts is the medium that you actually use. This is far more than an analogy, however, for in simple terms it explains quite clearly the way in which your beliefs form your reality.

Thoughts, have properties that you do not perceive—properties that not only affect matter, but that form their own greater patterns outside of your reality. These follow their own, say, laws. You add on to, or build up your own reality, in other dimensions throughout your physical life.

You know that emotions change the physical cells, sweeping through them as wind through branches, and leaving imprints in many realities, leaving imprints within the reality of dreams, the physical reality, and in electrical reality, in terms of coded systems. There should be an easy flow and acceptance of such emotions, wherein they come and go; but ego often holds them tightly, for its own purposes, in which case they become imprisoned, and become stronger than they were.

It is only from this viewpoint (constant moment-by-moment creation) that the true nature of physical matter can be understood. It is only by comprehending the nature of this constant translation of thoughts and desires — not into words now, but into physical objects — that you can realize your true independence from circumstance, time and environment.

There are no accidents in cosmic terms, or in terms of the world as you know it. Your beliefs grow as surely in time and space as flowers do. You create your own reality according to the nature of your beliefs.

Because of your psychological and psychic structure, there is within the rich makeup of your being a literally endless variety of what you may call probable selves. In one reality or another these will all be experienced. In your present existence, however, you will utilize only those psychological characteristics that you Believe you possess. So, you see, the personality can not be defined as being thus-and-so.

The physical constitution of the body follows your beliefs. And so, all of its sense data will faithfully mirror the beliefs that direct its activity.

The “you” that you presently conceive yourself to be represents the emergence into physical experience of but one probable state of your being, who then directs corporeal life and “frames” and defines all sense data. When your ideas about yourself change, so does your experience.

The overall private experience that you perceive forms your world. But, Which world do you inhabit? For if you altered your beliefs and therefore your private sensations of reality, then that world (seemingly the only one) would also change. You do go through transformations of beliefs all the time. And, your perception of the world is different. You seem to be, no longer, the person that you were. You are quite correct. You are Not the person that you were. And, your world Has changed and not just symbolically.

Often you fall into lapses in which you actually pull in your consciousness, so to speak, and experience life in a lesser fashion. In such a state you do not seem to experience yourself directly. And, indeed, in the midst of what you think of as the waking state you act in the most mechanical of fashions, following habit and being less aware of sensual stimuli.

On such occasions your beliefs usually lose their edge, the directions you give to your body are not clear, and the world seems fuzzy. This is often a time of deep unconscious activity, when new latent probable characteristics are biding their time, so to speak, waiting for emergence.

The unharmonious sounds have become a part of that portion of the body as a result of the inner sound of your own thought-beliefs. That is why it is vital that you do not reinforce these inner sounds through repeating the same negative suggestions to yourself. Verbal suggestions are translated into inner sound.

Value fulfillment itself is most difficult to describe, for it combines the nature of a loving presence – a presence with the innate knowledge of its own divine complexity – with a creative ability of infinite proportions that seeks to bring to fulfillment even the slightest, most distant portion of its own inverted complexity. Translated into simpler terms, each portion of energy is endowed with an inbuilt reach of creativity that seeks to fulfill its own potentials in all possible variations – and in such a way that such a development also furthers the creative potentials of each other portion of reality.

The more fully you learn to live, the more the seemingly hidden ‘mysteries of the universe’ begin to appear. They do not necessarily make themselves known with great clamor or fanfare, but suddenly the most innocuous, innocent bird song or the sight of a leaf might reveal knowledge of the profoundest nature. It is ironic, then, that many people who seek to discover the ‘hidden’ mysteries of nature ignore nature itself, or consider the physical body as gross or somehow composed of lesser vibrations.

Life’s about courage and going into the unknown.

Do what is right, not what is easy.

As you move outside of your comfort zone, What was once the unknown and fighting becomes your new normal.

A smooth sea never made a skilful.

People don’t ever think from the other person’s perspective. If you did you might understand someone more.

Life goes on… Whether you choose to move on and take a chance in the unknown. Or stay behind, locked in the past, thinking of what could’ve been.

One is never afraid of the unknown; one is afraid of the known coming to an end.

Just because something isn’t happening for you right now doesn’t mean that it will never happen.

Life is a Story makes your’s the best seller.

In the end we only regret the chances we didn’t take.

Be decisive. Whatever you decide, make a decision. The road of life is paved with flat squirrels who couldn’t make a decision.

Equanimity affords you clarity beyond the mind to be experienced and brings about the pursuit of knowledge beyond the ego.

Don’t be in such a rush to figure everything out. Embrace the unknown and let your life surprise you.

The purpose of life, after all, is to live it, to taste experience to the utmost to reach out eagerly and without fear for newer and richer experience.

Challenges are what make life interesting. Overcoming them is what makes life meaningful.

Let come what comes, let go what goes. See what remains.

Sometimes, no matter how ready you are to move forward, you just have to wait a little while. Take it as a lesson in patience. No delay lasts forever. Your time will come soon.

You cannot make your life move faster than it is moving. No matter how urgent your situation may seem to be, things are going to happen when they happen, not a minute sooner. Be patient with yourself. Be patient with others. Be patient with life. Patience always pays off!

Life is the movie you see through your own unique eyes. It makes little difference what’s happening out there. It’s how you take it that counts.

Stop thinking too much. It’s alright not to know the answers. They will come to you when you least expect it.’

 

Dzień na samowglądzie

A gdyby tak zatrzymać się w czasie i przestrzeni i patrzeć z innej perspektywy.

Gdyby tak przestać gonić za myślami z przeszłości oraz za strachami o przyszłość.

Gdy umysł milknie, a zostaje czysta teraźniejszość.

Zyskujemy dostęp i wgląd do wszystkiego, poprzez pryzmat świadomości i własnego ciała.

Gdy pozostaje jedynie nieskończona ekscytacja istnienia i wszechprzenikająca radość.

Budzimy się i żyjemy.

Razem:)

Gwiezdne dzieci na wakacjach we Wszechświecie :)

 

Nasz świat został podobno stworzony przez odłamki gwiazd, a nasze ciała składają się z tej samej materii. Prawdopodobnie atomy w Twojej prawej dłoni pochodzą z zupełnie innej galaktyki niż atomy w lewej stopie czy pępku. Nasi drudzy rodzice – Słońce i Ziemia ciągle doglądają i dostarczają nam jedzonka, ciepła i wysyłają dobre wibracje światłem, które buduje wszystko co żyje. Kochają miłością bezwarunkową i zachęcają do słuchania głosu serca. Sielanka dla tych, którzy mogą to dostrzec, obfitość, za którą płaci się uśmiechem 🙂 Świadomość, która rozświetla nawet najbardziej pochmurny styczniowy dzień.

Gwiezdne dzieci, na wakacjach we Wszechświecie. Jeśli zdajesz sobie sprawę, że jesteś całym Universum, który poznaje siebie w działaniu, to wszelkie blokady muszą stopnieć, ograniczenia legną w gruzach. Z doświadczenia wiem, że podążając za ekscytacją, energią i miłością wszystko jest możliwe. Jej, jej – pomyślisz. Zostaje tylko miejsce życie pełnią życia. Jesteśmy Tu i Teraz razem, by wspierać się i żyć w jedności. Świadomość, która rozświetla nawet najbardziej pochmurny styczniowy dzień.

Ludzkość mocno uśpiona w zamglonych władzą i pieniędzmi umysłach budzi się. Czasy nieporozumień i kłótni już minęły. Jedna świadomość odbijająca się w nieskończoności luster. Wznosząc swoje wibrację w górę wznosisz też cała ludzkość, Wszyscy jesteśmy nierozerwalnie połączeni.

Poczuj to i miej najbardziej magiczny czas:) Rośnijcie w miłości idealne Boskie Istoty!

Namaste ! 🙂

 

Wim Hof – człowiek, który wbiegł na Everest w spodenkach!

Wczoraj słuchałem 2,5h podcastu Joe Rogana z Wimem Hofem – człowiekiem, który ‘fizycznie’ dokonuje niemożliwych rzeczy, np. wejście tylko w spodenkach na Everest (boso!), maraton na Nairobi bez picia wody, światowy rekord zanurzenia w lodzie, etc.
Opowiadał o ZBADANYCH, popartych wynikami sytuacjach, w których pokazywał naukowcom jak kontroluje swój organizm, od układu immunologicznego, przez system endokrynologiczny człowieka. Robi to wszystko tylko i wyłącznie za pomocą oddechu.
Organizuje już trzecią wyprawę na Kilimandżaro, gdzie zabiera osoby starsze, zazwyczaj z ciężkimi chorobami… a one wchodzą z nim w dwa dni na szczyt!
Poczytaj o nim, bo naprawdę potrafi to zmienić myślenie 🙂
https://www.youtube.com/watch?v=Np0jGp6442A

https://www.facebook.com/icemanwimhof/
Wszystkiego Dobrego!

Hummus… idealny!

Pierwszy raz go jadłem u znajomych w Krakowie. Jest pyszny.
Dzięki Mysza! 🙂

Hummus idealny

  • Czas przygotowania: 1 godzina + noc namaczania

Składniki na pojemnik o objętości około 1 litra:

1 szklanka suchej ciecierzycy
1 szklanka jasnej pasty tahini
⅓ szklanki lodowatej wody
3 łyżki soku z cytryny
3 ząbki czosnku
2 łyżeczki sody oczyszczonej
sól
do posypania: dobra oliwa, posiekania pietruszka, słodka papryka, orzeszki piniowe albo zatar

Przygotowanie:
  1. Dzień przed przygotowywaniem hummusu ciecierzycę zalać zimną wodą z łyżeczką sody, powinno być przynajmniej dwa razy tyle tyle wody ile ciecierzycy. Zostawić na noc.
  2. Następnego dnia ciecierzycę odcedzić i opłukać. Zalać dużą ilością świeżej wody, dodać łyżeczkę sody i zagotować. Gotować przez około 40 minut lub do czasu, kiedy pojedyncze ziarenko cieciorki z łatwością będzie dało się rozgnieść w palcach i będzie maślane w środku – nie może być białe i suche wewnątrz. Jeżeli ciecierzyca nie będzie dostatecznie ugotowana, to hummus będzie klapą.
  3. Ugotowaną cieciorkę odcedzić i dokładnie opłukać. Przełożyć do naczynia blendera, dodać tahinę, sól, sok z cytryny i czosnek i wszystko zmiksować na bardzo gładką pastę. Na zwyczajnym, domowym blenderze zajmuje to około 2-3 minut – jest gotowe, kiedy pasta jest aksamitna i nie ma żadnej grudki.
  4. Do gęstej sezamowo-ciecierzycowej pasty dolewać powoli lodowatą wodę cały czas miksując. To najprzyjemniejszy moment całego procesu – nagle hummus zmienia kolor i nabiera przyjemnej, aksamitnej konsystencji. Ucierać hummus przez kolejne 2-3 minuty lub do momentu, aż woda idealnie połączy się z pastą i całość zmieni się w jasny, gładki krem.
  5. Przełożyć gotowy hummus do miski i posypać ulubionymi dodatkami – u mnie jest to obowiązkowo chlust oliwy, posiekana pietruszka, a czasem jeszcze sumak albo słodka papryka. Jeść z pitą, pieczywem lub świeżymi warzywami, przechowywać szczelnie zamknięty w lodówce do 5 dni.

Porady:

  • Ciecierzyca na hummus musi być bardzo miękka, w przeciwnym wypadku hummus będzie wodnisty i grudkowaty – dlatego nie można zastąpić ugotowanej ciecierzycy tą z puszki.
  • Bardzo ważny jest też wybór tahiny, która musi być jasna, kremowa i delikatna. Dlatego najlepiej wybierać izraelskie lub libańskie tahiny.
  • Do przygotowania hummusu najlepiej użyć dużej miski i ręcznego blendera – blender kielichowy może nie poradzić sobie z gęstą i twardą masą.
  • Zasmakował wam klasyczny hummus? Spróbujcie hummusu buraczanego, dyniowego lub fasolowego.

    Przepis ze strony:
    http://www.jadlonomia.com/przepisy/hummus-idealny/

Regałowa kapela?

Może znasz kogoś, kto chce wziąć udział w przedsięwzięciu pt. Reggae kapela? Chętnie bym pośpiewał regałowe piosnki, przydałby się do tego zespół!

Czujesz reggae wibracje? Dawaj znać, zmontujemy coś pięknego! 🙂

Zapisane szeptem, cz. II

Ciąg dalszy…
Weszła do mieszkania, zdjęła płaszcz i ciemne okulary. Rzuciła torebkę na stół i wstawiła wodę, żeby napić się upragnionej kawy. Od rana marzyła o dobrej kawie z mlekiem, którą uwielbiała pić w swoim kubku ze słonecznikiem. Potrzebowała kawy; kolejną noc nie mogła spać. Coś niedobrego się z nią działo i wiedziała o tym doskonale. Weszła do łazienki i obmyła twarz wodą… Zimna woda od razu poprawiła krążenie i nawet zmęczone oczy, z worami pod – wyglądały trochę lepiej. Wróciła do kuchni i zalała przygotowaną kawę. Miała ochotę na coś słodkiego, ale przypomniała sobie, że dziś miał być pierwszy dzień bez słodyczy. Przynajmniej nie przed obiadem.

Usiadła z gorącą kawą w swoim ulubionym fotelu i poczuła się naprawdę dobrze. Dziś udało jej się podpisać wstępną umowę z nowym bankiem i za chwilę dostanie z tego dość dużą prowizję. Mogłaby opłacić czynsz z góry na kilka miesięcy, wpłacić część na fundusz inwestycyjny, albo… zrobić sobie wypad za granicę i wpaść w gorączkę zakupów. To byłby naprawdę ciekawy sposób na nagrodzenie siebie za kilka miesięcy pracy. Na samą myśl lekko uśmiechnęła się pod nosem…

Usłyszała, że dzwoni jej telefon. Rozglądała się po mieszkaniu i nie mogąc go namierzyć przypomniała sobie, że zostawiła go w torebce. Podbiegła do niej i zaczęła go szukać. Oczywiście ciężko było znaleźć cokolwiek w tym bałaganie, a tym bardziej kiedy jest to potrzebne już, teraz. Zanim znalazła telefon, ten już przestał dzwonić. Obiecała sobie, że zrobi porządek w torebce. Od kiedy się za to zabiera?

Po drugim sygnale odezwała się Alicja.

– Pewnie znowu nie mogłaś znaleźć telefonu w tym bajzlu torebkowym? Zaśmiała się głośno.

– Nie, byłam w łazience i akurat zadzwoniłaś! Poza tym przed chwilą wróciłam do domu i właśnie oderwałaś mnie od gorącej kawy.

– Pijesz tą pyszną kawę i nawet mnie nie poczęstujesz? Pewnie do tego objadasz się znów pralinkami –zapytała z wyrzutem.

– heh, tym razem nie. Postanowiłam sobie, że do wakacji muszę mieć 4 cm w biodrach mniej.

-Ty? Przecież i tak skóra już na Tobie wisi. Chciałabym mieścić się w ubraniach, które nosisz. Ale dobra, bo za chwilę zapomnę po co w ogóle dzwoniłam. Słuchaj, wydarzyło się coś o czym muszę Ci powiedzieć. Zaraz mnie rozsadzi! Jeśli nie masz nic przeciwko, to wracając z miasta do Ciebie zajrzę, ok.?

– Będę na Ciebie czekać, ale zjem wszystkie pralinki, żeby tylko dla Ciebie nie zostały!

Obie zaczęły się śmiać…

– do zobaczenia!

– pa!

Odłożyła telefon i przez chwilę zastanawiała się o może jej chodzić. Pewnie znów w pracy mieli wizytację i przyjechał ten przystojny kierownik o którym jej kiedyś opowiadała.

Nieważne. Miała ochotę na chwilę zapomnienia, więc położyła się w podwieszonym przy wielkim oknie hamaku. Lubiła tu leżeć, bo słońce świeciło jej w twarz i delikatnie ogrzewało policzki. Nie wiedziała kiedy, ale zasnęła.

Śniło jej się, że jedzie pociągiem i gdy przychodzi konduktor sprawdzić bilety, ona próbuje go znaleźć w swojej torebce. Schodzi jej tak długo, że poirytowany konduktor zaczyna się na nią wydzierać, a ona w panice wywala wszystko na podłogę… nie może go jednak znaleźć, a zamiast tego wszyscy widzą jak wraz z innymi rzeczami, wypada tam wibrator. Pełna wstydu zbiera wszystko do torebki i ucieka do innego przedziału…

Obudził ją dzwonek do drzwi. Nie sądziła, że Ala przyjedzie tak szybko. Zeszła z hamaku i otworzyła drzwi.

– Dzwonię i dzwonię, myślałam że nie żyjesz!

– Jak to? Przecież usłyszałam dzwonek i otworzyłam… Chyba mi się śniło coś dziwnego.

– Stoję tu od pięciu minut, aaale może wpuścisz mnie do środka? Czy może mam tak stać kolejne dziesięć? Powiedziała wyraźnie rozbawiona.

– Jasne, przepraszam.

– Słuchaj. Wydawało mi się, że jak do Ciebie dzwoniłam to akurat piłaś kawę… a z tego co wiem to raczej po kawie nie idzie się spać – zapytała zdziwiona.

– Wiem, wiem. Nie mogłam spać w nocy, a teraz tylko na chwilę się położyłam.

– Nie wiem co Ty to robisz, ale powinnaś chyba sobie trochę odpuścić. Masz za dużo na głowie i dlatego padasz nawet w dzień.

– Spokojnie nic mi nie jest. Napijesz się czegoś?

– Tylko nie kawy. Bo nie chcę iść spać, tylko z Tobą pogadać.

Obydwie się roześmiały.

Przygotowała drugą kawę i już chciała sięgnąć po kruche wafelki, ale w porę się opamiętała. 4 cm! Musi ciągle sobie o tym przypominać!

– Mam nadzieję, że nie słodzisz, bo właśnie skończył mi się cukier.

– Cukier „białe złoto”, pewnie pochowałaś po szafkach przede mną. Ale zapomniałaś, że nigdy nie słodzę – powiedziała ze śmiechem Ala.

– Nawet ja się chciałam przed Tobą schować, ale tak długo dzwoniłaś, że Ci w końcu otworzyłam – odrzekła Asia.

Obydwie śmiały się głośno , ale gdy w końcu uspokoiły się trochę, Ala powiedziała:

– Słuchaj. Przyjechałam, bo sprawa jest bardzo pilna. Dostałyśmy wczoraj informację, a trzeba decydować się do piątku. Potem może już nie być miejsc.

– No, dobrze. Ale może powiesz o co w ogóle chodzi? – rzekła zaintrygowana.

– Pamiętasz tą moją małą kuzynkę, Małą Martę? – zapytała.

– Jasne, że pamiętam. Ale chyba nie przyszłaś mi powiedzieć, że zaprosiła Cię na urodziny? – Magda miała ubaw.

– Nie. Chociaż chętnie bym poszła, tylko tym razem musiałabym poprzestać na dwóch kieliszkach wina do obiadu. …ponoć na kasecie dobrze śpiewam przed całą rodziną!

– Na szczęście nie było mi dane tego słyszeć – Magda zaśmiewała się na całego.

– Słuchaj. Mała Marta, już nie jest taka mała. Wiesz, że ona ma już 19 lat?! A w tym wieku, wiadomo co jej w głowie siedzi. W każdym razie poznała chłopaka, z którym jest ponoć już prawie od roku. „Zakochani bez pamięci”. Ale do czego zmierzam? Ten chłopak pracuje w takiej firmie marketingowej i od czasu do czasu szefostwo w ramach rozwoju pracowników wysyła ich na szkolenia, warsztaty etc. Teraz jest podobnie, tylko że od nich z firmy ktoś nie może jechać i zostało im kilka wolnych wejściówek. Normalnie to szkolenie jest bardzo drogie, ale ta ich firma miała dobry rok i szefostwo się rzuciło. Wiesz… jak o tym usłyszałam to od razu pomyślałam o Tobie – podsumowała Ala.

– O mnie? Myślisz, że chcę jechać i słuchać jakiegoś gadania przez kilka godzin dziennie? Wiesz przecież, że nie lubię takich wyjazdów. Ktoś wychodzi i nawija pół dnia, a Ty siedzisz i udajesz, że robisz notatki – Magda była zdegustowana.

– Ty od razu swoje teorie spiskowe! Nie wydaje Ci się, że przesadzasz? Sama się zastanów: gdzie ostatnio wyrwałaś się na dłużej niż weekend? Ciągle praca i dom, na nic nie masz czasu, a teraz już śpisz nawet w dzień.

W sumie ma chyba rację, ale…

– Nie będę jechać na durne warsztaty, tylko po to, żeby ruszyć się z miasta. Poza tym wiesz, że nie mogę. Mam za dużo obowiązków – z rezygnacją powiedziała Magda.

– No właśnie dlatego musisz jechać! Ostatnio wspominałaś, że kończycie pracę nad projektem i pewnie wpadnie Ci parę groszy, a tam pojedziesz i odpoczniesz. W ramach urlopu.

– No może i bym się gdzieś wyrwała… ale co to w ogóle za warsztaty? – Magda coraz bardziej była zaciekawiona.

– Wiesz, za bardzo nie mam pojęcia. Mała Marta napisała wczoraj do mnie, ale nie miała dużo czasu i za wiele się nie dowiedziałam. Podała mi adres strony internetowej, tam można znaleźć więcej informacji… – odpowiedziała Ala.

– Zostaw mi ten adres, może później tam zajrzę. Choć szczerze mówiąc, to chyba wolałabym pojechać na jakąś wycieczkę, a nie nudne warsztaty.

Rozmowa na tym się skończyła, oczywiście Alicja jeszcze opowiedziała jej wszystkie nowiny z pracy, a było tam też miejsce na krótkie opowiadanie o owym przystojnym kierowniku. Boże, ona znów się wpakuje w jakiś romans – pomyślała. Dobrze, że ja umiem trzymać się na wodzy. Poza tym jednym razem…  Ale to było co innego – zaśmiała się sama do siebie.

Przygotowała obiad, pysznego łososia zapiekanego w cieście francuskim. Lubiła gotować, to chyba jedyna rzecz, która sprawiała jej przyjemność w domu. Czasem, gdy cały świat spał, ona wstawała z łóżka i gotowała nago. Zastanawiała się, co by powiedzieli jej rodzice, gdyby ją taką zobaczyli. Pewnie dostałaby lanie… to było niegrzeczne. Ups, nie powinnam tak myśleć! – skarciła sama siebie – to nieprzyzwoite.

Miała dziś całe popołudnie dla siebie, więc postanowiła, że pójdzie „z kijami” do lasu. Przyda jej się, w końcu 4 cm są celem, a do tego dawno nie spacerowała na świeżym powietrzu. Jak wróci to może dziś w nocy będzie lepiej spać.

Postanowiła, że ruszy o 18ej – i dziś przejdzie przynajmniej 10 km. – kiedy to ja ostatni raz chodziłam? – zastanawiała się. Chyba już z dwa tygodnie temu…

Mając jeszcze trochę czasu, zanim zacznie się przygotowywać – lubiła się rozciągać przez wyjściem „na kije” – postanowiła sprawdzić w Internecie stronę, którą jej podała Ala.

Włączyła komputer i po chwili wpisała..

– Zaraz zaraz, jak to było? Gdzieś miała tę kartkę.

Weszła na stronę, ale pojawił się tam tylko napis:

 Co wczoraj – już było. Co dziś – nastało. Co jutro… zdecyduj.