Raw vol. 1

Zmiana za mną chodziła. Książki, które wpadały mi w ręce, artykuły, gdzieś zasłyszane nazwiska i tym podobne przesłanki od Wszechświata. Nie do końca wiedziałem, cóż takiego nadchodzi – czułem, że będzie to zmiana dotycząca zdrowia i ciała, ale nie byłem pewny w jakiej formie się objawi…
Powtórzenie głodówki gdzieś obijało mi się po rubieżach umysłu, lecz bardziej ciągnęło mnie w stronę półtora-miesięcznych kuracji sokowo-warzywno-owocowych.

Fanfary z Niebios rozbrzmiały. Myśl, gdzieś po cichu obijająca się, nagle wybuchła głośnym “Hallelujah”. Gębę rozdziawiłem i… zrozumiałem. Jasny znak, proste przesłanie – trzeba tylko za nim pójść!

Napisała do mnie Kosmiczna Istota, rzekłszy, iż Bratnią Duszą Jej jestem. Porozmawialiśmy chwilę o wspaniałości Wszechświata i Międzygalaktycznych “zbiegach okoliczności”, a potem… przestałem jeść. A raczej dopiero zacząłem!
Jej strona “O zapachu słońca” o Raw Food traktuje, i ultramaratonach górskich. Już samo to, powinno wystarczyć do ZROZUMIENIA…

Wczoraj rano, gdy wstałem z łóżka i nie czułem się zbyt dobrze (po 350 km na motocyklu, nie do końca przygotowany na chłód jesieni) poczułem chęć, albo raczej niechęć do jedzenia czegokolwiek innego niż papryka. Brzoskwinie. Winogron. Kalafior nawet!
Zacząłem jeść tylko to, co surowe – czując, że oto nadchodzi przełom.
Trochę później, poczułem, że mam chęć na gotowane ziemniaki i leczo. Już zaczynałem sobie tłumaczyć, że to warzywa, cóż z tego, że ugotowane…
Zrozumiałem, że oto stoję przed wyborem: albo dam się skusić na ziemniaczki z koperkiem – wracając do tego, co znane, albo – pójdę za głosem serca, który jakby coraz głośniej piał z zachwytu nad świeżymi warzywami!
Wiedziałem, że oto przyszła do mnie inspiracja, że teraz jest ten czas, że jak nie teraz, to nigdy…! i wytrwałem w początkowym postanowieniu.
Do wieczora jadłem same pyszności – winogron, którego u mnie cała ściana, a któren to był przeze mnie w tym roku omijany; brzoskwinie i nektarynki, awokado.

W nocy miałem piękne sny… i obudziłem się 2h wcześniej niż zwykle. Wyspany (o wiele bardziej) i wypoczęty. Dziś kolejny dzień, ale czuję niesamowitą ekscytację! Wszechświat i moje ciało aż krzyczą do mnie, że to właśnie to, czego potrzebuję, że to przełom, który czułem w kościach od jakiegoś czasu…

Jak będzie – nie wiem. Ale chcę się przekonać.
Hallelujah Praise the Lord!
img_6672…zjadłbym!

Memento mori.

Memento mori – ‘pamiętaj o śmierci’.

Im dłużej rozmyślam nad życiem, tym, że tu jestem, że ŻYJĘ, że mówię i oddycham, tym bardziej dociera do mnie, jak cenny jest czas, który tu mamy. Nigdy nie wiedząc, ile go mamy.

Za jakiś czas – jutro, za miesiąc, a może nawet dziś! – ta przygoda się zakończy. “Co będzie potem, nie wiem i wiem” – jak śpiewała Anna Maria Jopek. Dociera do mnie, że nie będzie to tak, jak wtedy gdy zmieniasz miejsce zamieszkania na Planecie Ziemia – przenosisz się gdzieś, za jakiś czas możesz wrócić, możesz znów spotkać bliskich, odwiedzić sąsiadów…

Umierając – znikasz z tego świata. NIE MA CIĘ JUŻ. Nie spotkasz więcej znajomych, nie pojeździsz swoim samochodem, nie zerwiesz z drzewa pysznych owoców. Koniec tej przygody.
Z pewnością zaczynasz inną, może ciekawszą, a może nie. Ale do tej już nie wrócisz.
Czy rozumiesz więc, jak bezsensowne jest przejmowanie się zdaniem innych? Jak niedorzeczne wręcz jest zastanawianie się: co ludzie pomyślą?
Przecież za chwilę (dłuższą lub krótszą) Cię tu nie będzie! Nie będzie TAK NA ZAWSZE, ZUPEŁNIE.
Pochowają Cię, pomodlą, będziesz czasem w ich myślach i… tyle. Byłeś. Twój czas minął, Ciebie już tu nie ma.

I wiesz co? Ich też.

Życie jest piękne.

Odkryłem dziś magię podróżowania grupą motocykli/stów. Pojechaliśmy w krótką, stupięćdziesięcio kilometrową trasę, siedmioma maszynami. Piękna sprawa. Zacieszałem jak dzieciak, który ma zabawkę w ręku. Ja miałem pod sobą 😀

Wracaliśmy przez Włocławek, przeprawa przez tamę. Gdy zobaczyłem Wisłę, skąpaną w świetle zachodzącego słońca – przypomniało mi się, jak to było, gdy w takiej scenerii kończyłem całodzienne wiosłowanie. Ale to były jaja! Ale to było…!
Każdy zakręt rzeki był inny, każdy metr, kilometr, każdy jej fragment. Wsiadałem w swoją dmuchaną łajbę i machałem wiosłami, licząc niezmiennie, że jeszcze dziś, jeszcze tego dnia nie zginę… że nadal przygoda trwać będzie. I trwała! Dwadzieścia jeden dni dzikiej jazdy po zakolach rzeki. Po mieliznach, gęstych krzakach i pełnych błota brzegach.
Uwielbiałem chwilę, gdy stałem na brzegu Wisły, gdzieś pośrodku niczego i niemo wpatrzony w jej nurt, zastanawiałem się: co dalej? gdzie dopłynę, kogo poznam? co mnie w ogóle czeka?!
Wskakiwałem w ponton, a potem odpychałem się od brzegu i, po raz kolejny, adrenalina buzowała w żyłach. Nurt wielkiej rzeki, i ja – w małym pontoniku.
Jazda bez trzymanki!
Życie. Ach, życie.
Niesamowita przygoda, z której możemy czerpać garściami.

Pamiętajmy tylko, że mamy z niego tyle, ile sami sobie weźmiemy. I-ha! JUST DO IT!

“Świat stoi otworem. Do dzieła!”

Zeszyt odkryłem. Sprzed lat kilku. Notatki z podróży pociągiem, autobusów, miejsc gdzie chwilę byłem.

Pisane ołówkiem, długopisem… zapisane.

“Świat stoi otworem. Do dzieła!
Szukając, wypatruj znaków. Nigdy nie wiesz w jaki sposób przemówi do Ciebie Wszechświat.
Szukasz odpowiedzi, więc możesz być pewien, że je dostaniesz. ‘Szukajcie, a znajdziecie’ – więc jeśli chcesz otrzymać informację, bądź gotowy na jej przyjęcie.
Nagle zwróciłeś uwagę na plakat, na słowa piosenki w radiu…

Zadajesz pytania sobie, zadajesz pytania światu, szukasz odpowiedzi w życiu.
Skoro więc żądasz odpowiedzi – bądź pewny, że Wszechświat odpowie. Prosta reguła, bo skoro czegoś chcesz, to świat zawsze (też) chce Ci to dać.
Niezależnie czego chcesz, w tym momencie zadajesz pytanie. I co?
Nie spada z nieba butelka zawierająca list. Nie pojawia się szwadron MIG’ów, które z dymu sklecą odpowiedź.
jest to o wiele prostsze.
Jedziesz samochodem i słuchasz radia. Leci wiele piosenek, ciągle coś słyszysz, ale dopiero w pewnym momencie docierają do Ciebie konkretne słowa; wyrwane z kontekstu nagle wpadają Ci w ucho.
Mijasz wiele reklam, banerów i tego typu rzeczy, ale nie zwracasz na nie uwagi. Ale nagle widzisz jeden z nich i dociera do Ciebie jego przesłanie. Nagle słowa tam napisane nabierają znaczenia. Dla wielu innych osób, które tam przejeżdżają, nie ma to żadnego znaczenia. Mijają je, tak jak Ty wiele innych. Do Ciebie jednak TEN baner przemówił, słowa tam napisane stały się czymś więcej. Stały się przesłaniem!
Możesz uważać, że przypadkiem zobaczyłeś te słowa, że przypadkiem tam jechałeś, że przypadkiem… Nic jednak nie dzieje się przypadkowo i w każdym zdarzeniu jest głębszy sens. Sens, którego w pierwszej chwili możesz nie rozumieć. Bądź jednak pewien – wszystko ma sens!
Ten billboard, ta piosenka, te właśnie słowa wypowiedziane przez kogoś, stają się przesłaniem przygotowanym specjalnie dla Ciebie. Wszechświat zawsze odpowiada na Twoje prośby, więc gdy żądasz odpowiedzi – słuchaj, bo ona jest w zasięgu…”

Wspaniałości wszelakie.

Widzisz je dookoła? Zauważasz?
Pewnie powiesz, że ich nie ma.

Dzieciom do szczęścia wystarczy trochę piasku, wody i wiaderko. Cieszą się. A kiedy Ty się cieszyłeś z… czegokolwiek?

Dostrzegam, bo szukam. Szukam, bo uwielbiam się nimi radować. Kocham je, i dostaję ich coraz więcej.

Wspaniałości wszelkie.
Gdy się pojawiają – zauważam to, doceniam i cieszę się. A jak się cieszę, to się mnożą… i widzę ich coraz więcej. Bo więcej ich jest, i więcej ich dostrzec chcę.
Dziś, najpierw wspaniałe pejzaże mi świat prezentował, gdy na rowerową wycieczkę się wybrałem. Było cudnie!
Potem jednak, ujawnił całą swą doskonałość. Oto bowiem pływałem kajakiem po gładkiej tafli jeziora, a gdy zachód jego się zbliżał, i cienie coraz bardziej się wydłużały – jakby specjalnie na moje zamówienie (wnet odgadnięte przez Wszechświat), kawałków reggae kilka z głośników na brzegu poleciało…

Cóż więc było robić? Praise to Lord i… tyle! 🙂
DSC_0021

Bycie.

…na Planecie Ziemia.
Chodzenie. Oddychanie. Śmiech. Owoców jedzenie. Słońca zachodów oglądanie. Doświadczanie.

Dziś las uraczył mnie niesamowicie zieloną poświatą, gdy słońce przez liście przebijało.
Później był cudownie pomarańczowo-pastelowy horyzont, tuż po słońca zachodzie.
Na deser jednak Natura zostawiła najlepsze (a może wszystko było jednakowo piękne) – rozgwieżdżone niebo, z dwiema gwiazdami, których (dałbym sobie rękę uciąć) wcześniej nie widziałem!

Wielbię Matkę Ziemię, za to, że dała mi możliwość doświadczenia… tego wszystkiego. Doświadczenia samego w sobie, i wszystkiego z osobna.
Z międzygwiezdnej przestrzeni wielowymiarowego wszechświata przyszedłem właśnie tu. By być. By zobaczyć, by czuć, by…
Krowy. Stały na polu, gdy zapatrzony w niebo siedziałem. Jakże to wspaniałe, że i one tu są. I komary, i nietoperze; mała myszka nawet, gdy zieloną toń lasu kontemplowałem.
Jesteśmy na PLANECIE, Ziemią nazwaną przez kogoś.
Z całej palety możliwości, wybraliśmy właśnie tą. I jesteśmy.

Kocham Matkę Naturę, za możliwość… i możliwości.

Kocham iluzję bycia Człowiekiem, za to, że tak pięknie się przejawia.

Czujesz? Cały czas oddychasz.
Hallelujah, Praise the Lord! 🙂

Nudystów plaża!

Dziś, zupełnie niespodziewanie, dotarłem na plażę nudystów.

Wybrałem się na poszukiwania boiska do siatkówki plażowej, a może raczej – ludzi w plażę grających. Dotarłem w piękną okolicę, z nieprawdopodobnym widokiem na Oslo i zatokę. Szedłem wzdłuż brzegu, a potem, na czuja – krętymi uliczkami przez osiedle wypasionych chat.
Dzięki radzie miłego staruszka, który opalał się w ogrodzie, odnalazłem w gąszczu krzewów, małą, zupełnie niepozorną ścieżkę.
Po kilkuset krokach – dotarłem na plażę. Cisza, spokój, ład i porządek. Zupełnie inaczej niż w Polsce. Zagadałem z ratownikami – chwilę pogawędziłem, co by zaspokoić ciekawość i dostrzec różnice w pracy tu, a pracy tam.
Połaziłem po skałach, pogapiłem się na chmury, które ciągnęły się aż po horyzont.
Poszedłem dalej; znalazłem boisko. Nikogo grającego już nie. Ruszyłem więc dalej.
Dotarłem w przeuroczy zakątek i odkryłem, że wszyscy jacyś tacy… rozebrani.
Odnalazłem kawałek wolnej przestrzeni, rozłożyłem ręcznik i, ku wielkiej mej uciesze – ściągnąłem ubrania.
Poleżałem i poopalałem się trochę, słuchając Bob’a.
Pomyślałem: jak miło wreszcie znaleźć miejsce, gdzie mogę hasać jak mnie Bóg stworzył. Do tej pory, nieskrępowany ubraniami kąpałem się w moim jeziorze, lecz tylko wczesnym rankiem, gdy ludzie jeszcze nie ruszyli z domów. Wolność owa, była również dostępna, gdy Wisłę pokonywałem – tam, pośród roślinności gęstorosnącej i dziczy zupełnej, hasałem nagi, jak pierwsi ludzie. Och, cóż to była za radocha! Cóż to było za życie!
Ludzkość składa się mniej więcej w 50% z kobiet, w 50% z mężczyzn. Te same ciała i składniki je tworzące. Te same, a jednak zdawałoby się – nielegalne.
Któż by pomyślał, że coś, co posiada 3 miliardy ludzi, pokazanym zwyczajnie być nie może. Któż by pomyślał, że to, co każdego dnia ludzie widzą w lustrze, na świeżym powietrzu widzianym być nie może…
Radość więc wielka dziś mym udziałem! Oto bowiem po raz pierwszy na nudystów plażę dotarłem, oto zwyczajnie naguśko chadzałem!

Tak jak i w przestrzeni, gdzie piach i woda, i słońce i radość – wszystko, co ludzkie zakryte być musi, tak i w telewizji odsłonięcie tegoż niedozwolone. Tymczasem wojna i wybuchy, terror i groza ludzi ginących, na pierwszym planie codziennie, dwacztery na dobę.
Konające ofiary ujrzeć możecie, lecz to co widzisz, gdy głowę swą spuścisz – jakoś przez świat jest niedozwolone.

Tak to urządzamy sobie nasz świat, udając, że to, co oczywiste – krępować nas musi.

HA! Pierwsza plaża nudystów – zaliczona! 🙂

Kim jesteś? – Orla przypowieść.

„Pewien człowiek znalazł jajko orła.

Zabrał je i włożył do gniazda kurzego w zagrodzie.

Orzeł wylęgł się ze stadem kurcząt i wyrósł wraz z nimi.

Orzeł przez całe życie zachowywał się jak kury z podwórka,

myśląc, że jest podwórkowym kogutem.

Drapał w ziemi szukając glist i robaków.

Piał i gdakał. Potrafił nawet trzepotać skrzydłami i fruwać kilka metrów w powietrzu.

No bo przecież, czyż nie tak właśnie fruwają koguty?

Minęły lata i orzeł zestarzał się.

Pewnego dnia zauważył wysoko nad sobą, na czystym niebie wspaniałego ptaka.

Płynął elegancko i majestatycznie wśród prądów powietrza, ledwo poruszając potężnymi, złocistymi skrzydłami.

Stary orzeł patrzył w górę oszołomiony.

– Co to jest? – zapytał kurę stojacą obok.

– To jest orzeł, król ptaków – odrzekła kura

Ale nie myśl o tym… Ty i ja jesteśmy inni niż on.

Tak więc orzeł więcej  o tym nie myślał.

I umarł, wierząc, że jest kogutem w zagrodzie”.

Kim jesteś?

Deepak Chopra – nowe podstawy postrzegania świata.

Rok 2016 jest rokiem przełomowym. Zmienia się wszystko. Zmienia się świat i my. Deepak Chopra wskazał na konieczność zmiany założeń, które nam wpojono. Prawdy te są znane od tysięcy, a może i milionów lat na naszym globie – teraz je po prostu odkrywamy na nowo.
Wiem to, widzę to. Czuję i wierzę.

  1. Świat fizyczny, włącznie z naszymi ciałami, powstaje jako reakcja na obserwatora. Tworzymy nasze ciała tak samo, jak tworzymy doświadczenie naszego świata.
  2. W swojej istocie nasze ciała składają się z energii i informacji, a nie ze stałej materii. Ta energia i informacja są tylko wierzchołkiem nieskończonych pól energii i informacji przenikających cały wszechświat.
  3. Umysł i ciało są nierozdzielną jednością. Jedność, która jest „mną”, rozdziela się na dwa strumienie doświadczenia. Doświadczam subiektywnego strumienia, na który składają się myśli, uczucia i pragnienia, oraz doświadczam strumienia obiektywnego, czyli mojego ciała. Jednak na głębszym poziomie te dwa strumienie spotykają się w tym samym twórczym źródle. To właśnie z tego źródła wypływa nasze życie.
  4. Biochemia ciała jest wytworem świadomości. Przekonania, myśli i emocje tworzą reakcje chemiczne, które podtrzymują życie w każdej komórce. Starzejąca się komórka jest końcowym produktem świadomości, która zapomniała, że może zawsze pozostawać jak nowa.
  5. Postrzeganie wydaje się automatyczne, ale naprawdę jest ono zjawiskiem wyuczonym. To, w jakim świecie żyjesz, włącznie z doświadczeniem Twojego ciała, jest w całości podyktowane tym, jak nauczyłeś się go postrzegać. Gdy zmienisz swoje postrzeganie, zmienia się Twoje doświadczenie ciała i Twój świat.
  6. Impulsy inteligencji w każdej sekundzie tworzą Twoje ciała na nowo. To, czym jesteś, jest sumą tych impulsów, a kiedy zmienisz ich wzorzec, Ty sam również się zmienisz.
  7. Chociaż każda osoba wydaje się oddzielona i niezależna, wszyscy jesteśmy połączeni z wzorcami inteligencji, które kształtują cały wszechświat. Nasze ciała są częścią uniwersalnego ciała, a nasz umysł jest aspektem uniwersalnego umysłu.
  8. Jedynie wieczność, a nie czas, istnieje absolutnie. Czas jest wiecznością podzieloną na odcinki, bezczasowością, którą posiekaliśmy na kawałki (sekundy, godziny, dni, lata). To, co nazywamy czasem liniowym, jest odzwierciedleniem naszego sposobu postrzegania zmiany. Gdybyśmy potrafili postrzegać to, co niezmienne, wtedy czas, jakim go znamy, przestałby istnieć. Możemy nauczyć się przyswajać sobie to, co niezmienne, wieczność, absolut. Robiąc to, stajemy się gotowi do stworzenia fizjologii nieśmiertelności.
  9. Każdy z nas zamieszkuje rzeczywistość leżącą poza wszelką zmianą. Głęboko w nas, niedostępny pięciu zmysłom, znajduje się najgłębszy rdzeń naszej istoty, pole poza zmianami, które tworzy osobowość, ego i ciało. Ten byt jest naszym zasadniczym stanem – tym, czym naprawdę jesteśmy.
  10.  Nie jesteśmy ofiarami starości, chorób ani śmierci. Są one częścią scenografii, a nie obserwatora, który jest odporny na wszelkie zmiany. Tym obserwatorem jest duch, będący wyrazem wiecznego bytu.

Są to rozległe założenia, podstawy nowej rzeczywistości, jednak wszystkie one są oparte na odkryciach fizyki kwantowej dokonanych ponad 100 lat temu. Ziarna tego paradygmatu zostały zasiane przez Einsteina, Bohra, Heisenberga i innych pionierów fizyki kwantowej, którzy zdali sobie sprawę, że przyjmowany powszechnie sposób patrzenia na fizyczny świat był fałszywy. […] Nowa rzeczywistość przedstawiona przez fizykę kwantową sprawiła, że po raz pierwszy pojawiła się możliwość manipulowania niewidzialną inteligencją, która leży u podłoża widzialnego świata. Einstein nauczył nas, że nasze fizyczne ciało, tak samo jak wszystkie obiekty, jest iluzją i próba manipulowania nim przypomina pogoń za cieniem i zapominanie o istocie. Świat niewidzialny jest światem prawdziwym, a gdy chcemy zbadać niewidzialne poziomy naszych ciał, możemy dotrzeć do niezmierzonej kreatywnej mocy, która leży u źródeł naszej istoty. Pozwól. że opiszę nieco szerze te 10 zasad nowego paradygmatu w świetle ukrytego potencjału, który czeka na nas pod powierzchnią życia.”

Deepak Chopra – „Zatrzymać czas”