Myśl o czym myślisz.

Po raz kolejny zobaczyłem na własne oczy, że nie warto się martwić… Niczym. Absolutnie niczym. Wszystko się dzieje w momencie, w którym ma się dziać. Nie wcześniej, ale też nie później. Dokładnie wtedy, gdy jest ku temu czas…

Szukałem mieszkania w Oslo. Pokoju, w którym mógłbym mieszkać. Powierzyłem to Mocy Wszechświata. Znalazło się! – o wiele lepsze, niż mógłbym to sobie wymyślić.
Jak to zrobiłem? Myśli są narzędziem, którym kreujemy nasz świat. Słowa są kolejnym. Następnym są czyny.
Za każdym razem, gdy myślałem o znalezieniu miejsca, mówiłem sobie: mieszkanie już na mnie czeka. Dziękuję za to, że ‘problem’ już został rozwiązany (to akurat słowa od N.D.Walsch’a).
Oczywiście same myśli nie wystarczą. Nasze działania mają największą moc.
Dlatego szukałem ogłoszeń, dzwoniłem – gdy coś dobrego się pojawiało, a gdy było trzeba – jechałem zobaczyć. Gdy już sądziłem, że znalazłem idealne miejsce (czyli niezbyt drogie, w dobrej lokalizacji, z fajnymi współlokatorami), nagle dostałem wiadomość o wolnym pokoju. Wiadomość dotarła do mnie z Anglii.
Powierzyłem to Mocy Wszechświata, a on odpowiedział – daleko prześcigając moje najlepsze wyobrażenia. Dostałem pokój w pięknej okolicy (mimo, że prawie w centrum miasta), za pół-darmo, i dzieląc przestrzeń z naprawdę fajnymi ludźmi.
To nie jest przypadek, bo przypadki nie istnieją. Tak samo było we Wrocławiu – szukałem, pytałem ludzi, pisałem posty na facebook’owych grupach – na co ludzie odpowiadali, że nie ma szans znaleźć tak taniego pokoju, w dobrej lokalizacji.
Znalazłem. Bardzo duży pokój, w świetnym miejscu, ze świetnymi współlokatorami.
Nie słuchaj innych – jeśli czegoś chcesz, to możesz to mieć. To, że inni twierdzą, że się nie da – niech Cię to nie obchodzi. To Twój świat – i Ty decydujesz, co jest możliwe.

Ważne są tylko Twoje myśli…
Więc zacznij zwracać uwagę na to, o czym myślisz.

P.S: Wiesz ile zajęło mi znalezienie pracy w Oslo?
Jedną godzinę.

Zepsuty tramwaj- aj. AJ!

Wsiadłem kiedyś do tramwaju. Przejechaliśmy kilka przystanków… po czym  zgasły światła, ekrany stały się czarne i ogólnie rzecz ujmując – skończył nam się prąd.
Uradowałem się niezmiernie! Ależ to było piękne w swej prostocie – jedziesz, nie jedziesz.

Ludzie marudzą, klną i wymachują rękami do Bogu-ducha-winnego kierowcy. A ja stoję roześmiany pośród nich. Czemuż miałbym nie być?
Jeśli tego nie rozumiesz i wydaje Ci się, że z całą pewnością nie ma tam powodów do uśmiechu, to może chociaż pomyśl o tym, by zachować spokój takiej sytuacji?

Wtedy wysiądziesz z tramwaju, poszukasz alternatywy i, może lekko spóźniony, dotrzesz na miejsce.

Jeśli natomiast i to przysparza Ci problemów, bowiem: ‘cholerny tramwaj się zepsuł, teraz się spóźnię do pracy!’ – wychodząc z tramwaju rozerwiesz kurtkę, może się potkniesz, a potem na drodze spotkasz kolejnych, niemiłych ludzi, którzy wręcz sprzysięgli się, by zrujnować ten, i tak beznadziejny dzień.

A ja w tym czasie, śmiejąc się radośnie – bo przecież jeszcze mi się to nie zdarzyło! ciekawe po co miało się tak stać? – stanę wpatrzony w piękno wschodzącego słońca, wychwalając akt wszego stworzenia.

9540672

Tako było, jako rzekłem.

Zawsze gdzieś…

Z pracy – do domu. Z domu – na autobus. Potem na pociąg, tramwaj, samolot. Ze szkoły na trening. Na film, serial, rozmowę, spotkanie. Do sklepu. Do kogoś. Do… Gdzieś… Po coś.
Zawsze się śpieszymy.
Niech ten autobus w końcu dojedzie. Niech ta lekcja na reszcie minie. Chcę być już w domu. Chcę już być w tym sklepie. Chcę już robić ‘tamto’!

W pośpiechu, z miejsca na miejsce. Z kąta w kąt. Wszystko, byle czas szybciej leciał. Niech TO się skończy, a zacznie coś innego. Coś, na co czekasz. Na coś, na tam. Tam(to) coś będzie lepsze i fajniejsze od tego. Więc niech to minie, a tamto nadejdzie. Niech NARESZCIE się stanie. Tak bardzo chcę już tam być. Robić tamto.
Zatrzymaj się na chwilę. Otwórz oczy – OTWÓRZ oczy. Zobacz jak wszystko ‘się dzieje’. Jak toczy się życie, jakie sceny odgrywa przed Tobą świat.
Nie patrz w żadne konkretne miejsce i patrz wszędzie; nie patrz na nic i patrz na wszystko.
TU, TERAZ.
Życie się dzieje.
A my chcemy by jak najszybciej minął TEN ‘zły’ czas. Ten niewłaściwy. Ten którego wolelibyśmy nie doświadczać, ten który jest niejako przeszkodą, przez którą jeszcze nie możemy robić tego, co byśmy chcieli, tego,co dopiero nadejdzie.

Spójrz. Uśmiechnij się. Zobacz jak pięknie świat wygląda… zobacz jak wiele umyka Twoim oczom i zmysłom! Zobacz, to czego nie widzisz, kiedy ciągle wypatrujesz punktu na horyzoncie. Nie bądź jak turysta, który w na górskim szlaku odlicza kroki do szczytu, podczas gdy wkoło niego roztaczają się bajeczne widoki.
Spójrz.
Zatrzymaj się i spójrz. Życie jest, życie trwa i nigdy nie będzie inne. Jeśli ciągle będziesz walczyć z chwilą obecną, to… żebyś go nie przegapił. Nie uciekaj w przeszłość, nie rozmyślaj o przyszłości. Doceń chwilę, która trwa. Zauważ ją, nie traktuj jako wroga. Uciesz się! Dzieje się to, co ma się dziać. Powiedz sam sobie, że wszystko jest w porządku i nigdzie nie musisz uciekać. Opór wobec niej na nic się zdaje. Zaakceptuj ją taką, jaka jest. Choćbyś siedział w strugach deszczu na przystanku, choćbyś zapomniał kluczy i marzł przed domem, choćbyś…
Gdy opór znika, każda chwila może być radością.

Nawet TA.
Zwłaszcza TA.

Tylko TA.

Czy to prawda?

Pytałem dziś kilku osób, co sądzą o tym świecie – czy rzeczywiście on (i my wraz z nim) istnieje(my)? Czy to, co zwykliśmy uważać za ‘realny świat’, jest takie w istocie? Co jest realne, a co jest fantazją? Czy wiedzą = że istnieją, czy może mają na sprawę inne spojrzenie?
Szef kuchni, odpowiedział cytatem Kartezjusza: “Is­tniejesz, więc i wiesz, że is­tniejesz, a o tym wiesz dla­tego, po­nieważ wątpisz”. Po dalszym dociekaniu z mojej strony, ponownie uciekł się do przytoczenia cudzych słów. Tym razem “myślę, więc jestem”.
Odpowiedziałem, że fajnie słyszeć co ktoś inny powiedział, ale jakie jest jego zdanie? Powiedział: nie wiem, ale czuję, że istnieję.
Kilka kolejnych osób rzekło: pewnie! w ogóle o co Ty pytasz!

Ktoś inny z kolei powiedział: wiem, bo taka jest rzeczywistość. Wtedy zapytałem, czym dla niego (Collins był to) jest rzeczywistość; odpowiedział: czymś co posiada ciągłość zdarzeń, czymś, czego doświadczam. Była to zaiste jakaś koncepcja, więc pytałem dalej: czy podczas gdy śpimy, wszystko co tam się dzieje, nie wydaje się być prawdziwe? rzeczywiste? doświadczalne?
Odparł – tak, ale we śnie są inne światy… może w nich też istniejemy? – teraz bardziej pytał niż stwierdzał fakt.
Na tych kilku osobach poprzestałem. Z pewnością jednak będę kontynuował, ponieważ bardzom ciekaw, co ludzie o tym sądzą.
A Ty, co sądzisz? Istniejemy? Świat, my, wszystko co widzimy? Słyszymy? A czym jest widzenie, słyszenie, zmysły…?
Reality is in your consciousness -Bashar.

https://www.youtube.com/watch?v=7l6SZ_KJR9k

Dziś jest TEN dzień!

Dziś jest dniem, w którym możesz zmienić wszystko. Dziś, i tylko dziś – możesz zrobić wszystko. Dziś możesz zadzwonić do osoby, której chcesz powiedzieć coś ważnego. Dziś możesz zacząć szukać innej pracy, czy innego sposobu “na życie”. Dziś, możesz pójść na kurs tańca, koło różańca albo kupić bilet na koniec świata. Dziś, możesz napisać pierwszy akapit swojej książki. Dziś możesz wejść po schodach, zamiast korzystać z windy. Dziś, możesz zjeść coś zdrowego. Dziś, możesz komuś podziękować, lub powiedzieć, że kochasz. Dziś, możesz śmiać się z własnego wypadku, dziś możesz przemyśleć, czy warto…

Dziś. Zawsze jest tylko “dziś”. Nigdy nie będzie jutra, i nigdy nie było wczoraj. Od zawsze na zawsze, jest tylko dziś. Co z nim zrobisz, co zrobisz w tej małej, maleńkiej chwili, z których tysięcy składa się owe dziś, zależeć będzie jakie ‘dziś’ nastanie potem.
Chcesz jeść zdrowo, a kusi Cię ciastko? To tylko chwila, to pokusa, to myśl, która się pojawiła. Zrób coś innego, a ona odejdzie. Chcesz… to trzymaj się tego. Postanów.
ENOUGH IS ENOUGH!
Zdecyduj. Odbij się, zostaw to za sobą. To już Ci nie potrzebne, to już Ci nie służy. Może pojawiło się kiedyś, przy jakiejś sytuacji, ale to było dawno, tego już nie ma. Jesteś Nowy Ty! …jesteś kimś innym, więc zostaw to, co stare, co nie twoje. Zostaw i nie wracaj. Za jakiś czas zapomnisz, coś innego przyjdzie.
Enough is enough!

Już czas! Nadchodzi Nowa Era, nadchodzi Nowy Świat, nadciąga Świt!

To były zwariowane dni! :)

Szukałem zdjęcia, które najlepiej może oddać to co się czuje, podróżując autostopem. Wiele razy przeglądałem folder “Wyprawa”, ale nigdy to zdjęcie nie przykuło mojej uwagi… tym razem, gdy je zobaczyłem – wiedziałem. DSC00076

W nim zawarte wszystko. Fragment pomalowanej w białe pasy drogi, która symbolem jakże jednoznacznym podróży przecież. Wschód słońca uchwycony, uchwycony znad drogi! – a ile wcześniej trzeba było wstać, żeby o wschodzie już stopa łapać? I słońce samo w sobie, wstające, oświetlające nam drogę, dające szanse, dające kolejne godziny by iść naprzód…

Zmierzając ku Saharze…

Podróż. Każda inna, każda ciekawa, każda taka, jaka być powinna – i jakiej potrzebujemy. Odkrywając nieznane, odkrywamy nieznane w sobie. Podróż, choćby najdalsza, jest tylko wycieczką w głąb siebie… Jedźmy więc, bo niezbadane w nas obszary…

“Zmierzając ku Saharze”

Powróćmy.

Uwielbiam pisać, budować zdania tak, jak lubię; wstawiać przecinki tam, gdzie JA chcę. Bawić się słowami… pisać.

Tęsknię za pisaniem – czas więc otrzeć łzy i… pisać.

Pisać.